Wideo
Aktualnie czytasz:
7 rowerowych błędów, których bardzo się wstydzę
0

Na początku każdy popełnia błędy. To nieuniknione. Jednak zdecydowanie lepiej uczyć się na cudzych doświadczeniach. Dziś o wodzie, kadencji, rękawiczkach, ciśnieniu, pozycji, regeneracji oraz pulsometrze.

Oczywiście moje 7 grzechów głównych o których Wam piszę to nie wszystko. Było i jest tego zdecydowanie więcej…

Za mało wody.

Na początku źle kalkulowałem ilość zabieranych płynów na każdy trening. Przez to zdarzało mi się „oszczędzać”. Jednak nie zdajemy sobie nawet sprawy z faktu, że jazda z deficytem wody jest niezdrowa, a po drugie mniej wydajna. Powinieneś pić nie w momencie kiedy odczuwasz pragnienie. Twoim zadaniem jest niedopuszczanie do takiej sytuacji.

Zła kadencja.

Jak każdy początkujący pedałowałem zbyt wolno. Jeździłem na zbyt „twardych biegach”, bo myślałem, że tym sposobem zbuduję siłę. Jednak kolarze śmigają głównie wydolnością, a nie mięśniami. Wystarczy spojrzeć na zawodowców – oni pedałują tak samo szybko bez względu na ukształtowanie terenu oraz bardzo często operują biegami. To się nazywa odpowiednia kadencja.

Brak rękawiczek.

Rękawiczki nie są dla ozdoby. Nie mam tu na myśli tylko i wyłącznie ochrony dłoni w razie szlifu. Ich zadaniem jest w dużej mierze przeciwdziałanie porażeniom nerwów naszych dłoni. Stały ucisk sprzyja drętwieniu. W skrajnych przypadkach może dojść do takiej sytuacji w której przez kilka dni nie będziesz w stanie ruszać palcami. Wiem coś na ten temat. Od pierwszej takiej kontuzji i wizycie u neurologa jeżdżę zawsze w rękawiczkach.

Brak będącej kontroli ciśnienia.

Im wyższe ciśnienie, tym szybszy jego spadek. Są oczywiście wentyle i dętki lepsze oraz gorsze. Każda jednak po pewnym trasie traci powietrze. Musisz stale uzupełniać „wiatr”, bo czasem ubytek nie jest zauważalny gołym okiem. Tymczasem każda jedna atmosfera ma znaczenie dla wydajnej jazdy.

Brak zmian pozycji na rowerze.

Jeśli regularnie nie będziesz podnosić tyłka z siodełka to będziesz narzekać na ból. Stały ucisk powoduje ból powodowany przez wyrostki kulszowe. Do tego dochodzą także zaburzenia neurologiczne oraz krążenia. W skrócie – jeśli nie wstajesz i nie przemieszczasz tyłka podczas jazdy to prędzej czy później pojawi się pieczenie, ból i drętwienie.

Brak regeneracji

Nie da się codziennie być lepszym niż wczoraj. Warto czasem odpuścić. Mimo ładnej pogody. Przynajmniej raz, dwa razy w tygodniu zrezygnuj z ostrego rowerowego treningu na rzecz nic nie robienia. W regeneracji pomoże także basen, sauna i jacuzzi. Odpoczynek to także element treningu. Dzięki niemu stajesz się jeszcze lepszy.

Brak regularnych kąpieli z pulsometrem.

Pulsometr się myje po każdym treningu. Miałem okazję się o tym przekonać kiedy kupiłem pierwsze takie urządzenie. Przez długie godziny nie byłem w stanie ustalić dlaczego śmierdzę. Tymczasem pot, który się odkłada na opasce pulsometru piersiowego zaczyna żyć własnym życiem. Pojawia się niemiły zapach, który potem ciężko zneutralizować. Po powrocie do domu od razu przemyj pulsometr wodą z mydłem. To wystarczy.

Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
11%
Interesujące
61%
heh...
20%
Że co?
4%
Grrrr!
5%
Smutne
0%

Podziel się opinią