Wideo
Aktualnie czytasz:
80 km do Warki na szosie, na czas: Trasy rowerowe Warszawa i okolice
0

Wypady w grupie są zawsze dużo ciekawsze niż indywidualny trening. Możemy pojechać szybciej i dalej. Bez względu czy jeździć na szosie, przełaju, MTB czy rowerze miejskim. Zobacz moją weekendową relację z fajnego, pozamiejskiego kręcenia.

Trasa wiodła z Piaseczna do Warki. Nie jest to jakiś rekordowy dystans, jednak 80 km robione na czas przy średniej 34-36 km/h potrafi dać w kość. Zwłaszcza w pełnym słońcu i temperaturze 30 stopni. Tutaj bardzo ważne jest odpowiednie przygotowanie – nawodnienie przed i w trakcie treningu. Nie możesz oszczędzać na wodzie, bo w innym przypadku może się to skończyć bardzo źle.

Doceniam fakt, że mam możliwość jazdy z Pawłem, kumplem, który kręci na dość podobnym poziomie do mojego. Przy tym istotna jest także dyscyplina i założenie, że wspólnie pracujemy na tyle, na ile tylko możemy sobie tego dnia pozwolić. Finał jest taki, że regularne zmiany na czele tego dwuosobowego peletonu pozwalają jechać nam dużo szybciej w porównaniu do indywidualnych możliwości.

To też sprawia, że cała trasa zamienia się w wysiłek interwałowy. Prowadząc przyjmujesz 100% oporów powietrza z kolei chowając się za kompanem wartość ta spada do 70%. Wówczas możesz odpocząć, zrobić sobie „bufet” i nabrać sił do kolejnej zmiany.

Sama trasa do Warki jest bardzo przyjemna, zwłaszcza w weekendy, kiedy ruch jest niewielki. Cały czas jedziemy po dobrej jakości asfalcie. Czasem co najwyżej trafiają się koleiny i niewielkie uszkodzenia jezdni. Poza Górą Kalwarią właściwie nic nas nie zatrzymuje. Nie ma dużych skrzyżowań, korków czy świateł. Spokojnie możesz się koncentrować wyłącznie na utrzymywaniu zadanego tempa.

Cała trasa rowerowa należy do dość płaskich. Oczywiście znajdziem tutaj regularne przewyższenia, jednak nie będą one stanowiły większego problemu nawet dla początkujących.

 

Zobacz także:
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
0%
Interesujące
100%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%

Podziel się opinią