Aktualnie czytasz:
Jak tanio zmodernizować stary rower?
0

Najczęściej na wiosnę mamy chęć do jazdy rowerem. Chodzi tu o osoby, które roweru nie mają, nie jeżdżą nim na co dzień, ale nawet one tego potrafią „zachcieć”. Co wtedy? Okazuje się, że nie dysponują kwotą rzędu 1500 – 2000 zł na w miarę przyzwoity nowy rower. Pozostaje kupno używanego lub… jest jeszcze jeden sposób. Zmodernizowanie starego „gruza” zalegającego w czeluściach piwnicy.

Zarówno na swoim przykładzie jak i mojego kolegi spróbuję namówić was do zejścia do piwnicy i rozejrzenia się. Możliwe, że stary, dwudziestoletni rower z końca XX wieku leży w niej od lat nie ruszany. Może wasz sąsiad posiada prostego, sztywnego górala, na którym nie siedział dekadę. Może się okazać, że taki rower dostaniecie od niego za darmo lub za dwa piwa. Ok, mamy dawcę, co dalej? Ile kosztuje naprawa takiego roweru? Oczywiście wszystko zależy od stanu roweru, który mamy. Oto dwa przypadki.

Najpierw mój stary rower, stalowy Romet Viking z 1992 roku – jakiś czas temu znalazłem jego kartę gwarancyjną – moi rodzice kupili mi go za 3 600 00 zł… Sporo, nieprawdaż?

O rower ten dbałem bardzo i służył mi wiernie aż do okolic matury, czyli roku 2000. Od tamtej pory stał w garażu. Zamiast kupować mojej dziewczynie nowy rower, postanowiłem wyremontować stary. Rama 17 cali, stan – mocno zapuszczony. Co trzeba było w nim zrobić? Wymieniłem kierownicę na prostą, zamiast tych charakterystycznych rogów. Wymieniłem przednią obręcz, która była scentrowana na używaną, którą za darmo dostałem od kolegi. Dociągnąłem tylko kilka szprych. Zakupiłem najtańsze opony mtb oraz nowe dętki. Nasmarowałem łożyska w piastach, przesmarowałem wszystkie linki oraz napęd. Wyregulowałem przerzutki i hamulce, wymieniłem klocki hamulcowe oraz zakupiłem nowe, szersze i wygodniejsze siodełko oraz chwyty kierownicy. Robota była przyjemnością, rower dostał nowe życie, a koszty? Poniżej 200 zł. Rower spisuje się dzielnie, remont przeprowadziłem 4 lata temu, a dziś wygląda tak (zdjęcie).

Przypadek drugi. Kolega kupił działkę. Przypomniał sobie, że przydałby mu się na niej rower, taki, którego nie bałby się na niej zostawić. Trekkingowy Unibike z końca XX wieku nadawał się do tego idealnie. Kolega z braku czasu nie bawił się w remont samemu, tylko oddał do zaprzyjaźnionego serwisu rowerowego. Znajomy profesjonalnie zabrał się do roboty. Oto lista tego, czego dokonał: wymienił na nowe korbę, łańcuch, wolnobieg, przerzutkę tylną, klocki hamulcowe przód i tył, linki oraz pancerze. Do roweru trafił też nowy wkład supportu oraz oczywiście dętki i opony. Koszty? Za całość wyszło 550 zł, gdzie same opony i dętki kosztowały 150 zł – można było taniej.

Sami pomyślcie, czy w dobie konsumpcjonizmu nie lepiej dać solidnemu, staremu rowerowi drugie życie, a nie kupować koniecznie coś nowego…

 

Zobacz także:
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
0%
Interesujące
0%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%
O autorze
Zdjęcie profilowe Michał Pirowski
Michał Pirowski
Najważniejsza jest pasja. Jeszcze istotniejsze to dzielić się nią z innymi.

Podziel się opinią