Opinie
Aktualnie czytasz:
Bike Park Kasina – małe polskie Whistler? Nasza opinia po pierwszej wizycie
1

Kasina Wielka… Dla niektórych zupełnie nowe, lub  stawiające pierwsze kroki miejsce na rowerowej mapie Polski. Dla innych, głównie amatorów najbardziej ekstremalnych odmian kolarstwa, miejscówka hit końcówki poprzedniego dziesięciolecia, która przez kolejne lata pojawiała się i znikała ze sceny polskich bike parków niczym królik w kapeluszu magika. Dla jeszcze innych rodzinna miejscowość naszej multimedalistki olimpijskiej Justyny Kowalczyk.

Dla mnie?  Do Kasiny jechałem z wielkim zaciekawieniem. Wizualizacja tras dostępna na oficjalnych stronach robi wrażenie. Świetna komunikacja przez media społecznościowe, świeże podejście do reklamy, ciekawe logo, nowoczesny wyciąg… – czyżby małe Polskie Whistler? Kojarzycie przysłowie ”krowa, która dużo ryczy, mało mleka daje”? Kasina obala tę starą maksymę i udowadnia że można!

Dolna stacja kolejki przywitała nas sporymi parkingami, które w sezonie letnim sprostają każdej liczbie rowerowych gości. Palety ze złożoną kostką brukową sugerują, że infrastruktura nie nabrała jeszcze ostatecznego wyglądu, a miejsce ciągle się rozwija. Nieopodal wyciągu znajdziemy karczmę, wypożyczalnię sprzętu (można wypożyczyć nawet kamerkę sportową!) a nawet sklep rowerowy. W Kasinie funkcjonuje także szkoła rowerowa, oferująca szeroki zakres szkoleń dopasowanych do indywidualnych potrzeb. Zadbano także o bezpieczeństwo – każdy kupujący karnet może za niewielką opłatą dobrowolnie się ubezpieczyć. Ogólnie już na początku jest dobrze!

Kolejnym punktem był wyciąg – nowoczesny, z poprawnymi uchwytami do zawieszenia roweru za siodełko (mała szansa na porysowanie sprzętu), a przede wszystkim szybki pomiędzy stacjami i wyprzęgany przy wsiadaniu/zsiadaniu, co umożliwia spokojne zawieszenie roweru i zajęcie miejsca. Podobnie jak na dole, u góry także widać prace budowlane. Nie przeszkodziło to jednak Kasinie w znalezieniu na szczycie miejsca na mały bar w którym można złapać oddech, coś wypić i przekąsić. Należy także wspomnieć o bardzo pomocnej obsłudze, którą w razie potrzeby na terenie całego obiektu bardzo prosto zlokalizować dzięki jednolitym firmowym koszulkom – niby detal, a jednak kolejny punkt do profesjonalizmu.

Teraz czas na najważniejsze. Trasy i to nie byle jakie. Na wszystkich widać ogrom poświęconego im czasu i nawet dla laika wyglądają niczym starannie przygotowany tor. Do wyboru jest ich aż 9. Dla każdego coś dobrego.

Stawiający pierwsze kroki w zjeździe, zaczną zapewne przygodę z trasą FAMILY. Jest ona o tyle ciekawa, że przejechanie się nią dla złapania tzw. flow po dłuższej przewie od roweru, nie będzie ujmą nawet dla rowerowych wyjadaczy. Przejażdżka nią nie będzie także żadnym problemem dla stawiających pierwsze kroki. Chcesz przekonać do zjeżdżania koleżankę/kolegę/dziewczynę/chłopaka/żonę/męża? Zabierz go na trasę FAMILY. Satysfakcja z poruszania się po pełnowartościowej, a zarazem przyjaznej trasie gwarantowana.

Osoby mające nieco więcej wspólnego z jazdą, udadzą się zapewne na B-LINEa, by rozwijać swoje lotnicze umiejętności na kolejnych rytmicznych i genialnie dobranych sekcjach. Trasa jest przyjazna także dla poczatkujących – każdy element można po prostu przejechać, skoki nie są wymagane. Sam decydujesz czy wolisz fruwać, czy twardo stąpać po ziemi.

Cała rodzina tras DH to po prostu bajka dla osób użytkujących rower zjazdowy. Poziom zróżnicowania jest olbrzymi. Na trasach DH spotkamy fragmenty przyjazne dla średniozaawansowanych rowerzystów jak i sekcje które wprawią nas w osłupienie i przyglądając się im, zaczniemy się zastanawiać czy aby na pewno ten sport jest dla nas. No chyba że jesteśmy naprawdę mocno zaawansowanymi zjazdowcami – wtedy pozostaje już tylko zabawa. Radzę także unikać przejażdżki na zasadzie jeden za drugim w bliskiej odległości. Momentami jest sporo kurzu, który w suche dni, uniesiony podmuchem przejeżdżającego roweru może skutecznie zasłonić widok koleżance/koledze z tyłu.

Jedna rzecz łączy Kasinę obecną z tą z dawnych lat – osoby lubiące polatać na rowerze i wykorzystujące napotkane na trasie hopy, tak samo jak przed laty musiały mocno uważać na ostatniego big aira, tak teraz muszą mieć się na baczności przed ostatnią sekcją stolików zlokalizowaną przed dojazdem do wyciągu na połączeniu tras DH+, DH CHILL, DH MIX i B-LINEa. Wybicie pierwszego straszliwie kopie tylne koło. Przyglądając się przejeżdżającym riderom, zaobserwowaliśmy sporo ‘dziobaków’ (niebezpieczne lądowanie na przednim kole), które niestety niekiedy zakończyły się upadkiem. Jeżeli więc nie czujesz się na siłach, nie próbuj na zasadzie „a nóż się uda”, bo jest duża szansa na to, że się nie uda 😉

Nasz dzień jazdy przerwała niestety ulewa, co przeszkodziło  w solidnym sfotografowaniu tras. Z początku wydawało się, że to chwilowe załamanie które być może przejdzie, jednak tak się nie stało, a delikatny deszcz zaczął zamieniać się w burze. Skorzystaliśmy więc z myjek rowerowych zlokalizowanych przy parkingu (kolejny plus, bo mówiąc myjka mam na myśli 2 miejsca ze stojakami, zabezpieczone przed rozchlapywaniem, a nie wąż podpięty do kranu) i wyruszyliśmy w drogę powrotną.

I jak tu zakończyć ten tekst? Podsumowanie może być tylko jedno: na naszych oczach powstaje świetne miejsce, zbliżające nas do światowych standardów rowerowych miejscówek. Niektóre elementy tras poziomem trudności wręcz wyprzedzają umiejętności statystycznego polskiego bikera.  Moim zdaniem to dobrze, bo dzięki temu Kasina Bike Park można śmiało nazwać  kołem napędowym progresu rodzimej sceny dh/fr/enduro, który następuje u każdego odwiedzającego to miejsce. Mamy być z czego dumni!

 

5

 

6

 

3

 

DSC00123

 

DSC00153

 

1

 

 

Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
36%
Interesujące
64%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%
1 Komentarze
  • Velo Małopolska
    28 sierpnia 2017 at 09:54

    Co do łatwości trasy FAMILY bym się lekko spierał 🙂 Na pewno nie zabrałbym tam kogoś kto jest kompletnie nie obyty z MTB, dla takich osób zdecydowanie bardziej będę polecał single w Świeradowie

Podziel się opinią