Wideo
Aktualnie czytasz:
Dlaczego wybrałem rower i kolarstwo szosowe a nie MTB?
1

Moim zdaniem kolarstwo szosowe i MTB to kompletnie dwa różne światy. W końcu ilu znacie ludzi, którzy w równym stopniu pasjonują się jazdą górską/terenową oraz szosą? Ja należę zdecydowanie do miłośników asfaltu.

Jeszcze kiedy miałem wyłącznie rower MTB zaczynałem go predysponować bardziej do jazdy po szosach. Wrzucałem wyższe ciśnienie (ponad maksymalne), zmieniłem opony na węższe slicki i powyrzucałem rzeczy zbędny osprzęt i wymieniłem siodło na szosowe. Czy na tym poprzestałem? Oczywiście, że nie. Po kilku miesiącach zdecydowałem się na zakup pierwszej szosy. Zrobiłem to bez jakiejkolwiek przymiarki zasięgnięcia wiedzy technicznej.

Pamiętam swoją pierwszą trasę na typowej, budżetowej „kolarce”. Nie mogłem wręcz uwierzyć jak ten rower „trzyma prędkość” i jak łatwo przekracza się nim magiczne 30 km/h. Oczywiście nie obyło się bez spektakularnego szlifu na skutek braku doświadczenia w obcowaniu z pedałami SPD.

Nie mniej – prędkość to było i jest to, co mnie niesamowicie kręci. Pokochałem dźwięk szumu opon jaki mogę słyszeć przekraczając kolejne granice. Wiem, że ekscytowanie się średnimi jest banalne, jednak niezwykle motywuje mnie rywalizacja ze mną samym.

Kolejna rzecz jaka bardzo przekonała mnie do roweru szosowego to możliwość wybierania się z dalekie trasy. Bez problemu mogę wsiąść na dwa kółka i pojechać z kumplem na wyprawę dookoła stolicy i wrócić jeszcze przed obiadem. Nie wiem dlaczego, ale to daje mi niesamowite poczucie wolności.

Inną kwestią jest moja fascynacja kolarstwem jako dyscypliną sportu. Bardzo imponują mi zawodowcy oraz ich osiągi. Z drugiej strony zdaję sobie sprawę z tego, że najprawdopodobniej jest to najtrudniejsza dyscyplina na świecie. Jednak mimo to chciałbym kiedyś podjąć choć w ułamku tak trudne zadanie i zakończyć je z poczuciem, że dałem z siebie wszystko.

Zobacz także:
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
100%
Interesujące
0%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%
1 Komentarze
  • tekkno
    26 kwietnia 2017 at 11:21

    Oglądając Twoje video widać, że masz dogodne tereny do jazdy w małym ruchu samochodowym. To jest clou wyboru.
    Bo mając na wprost osiedla niezliczone hektary lasu i ruchliwe przelotówki, ja wybrałem MTB.
    Mam awersję do jazdy w ruchu ulicznym.
    Jeżdżąc samochodem widziałem niezliczone wyprzedzania rowerów przez samochody, za które bym kierowcy samochodu obił mordę.
    O niewłączanych kierunkowskazach w samochodach przed i w czasie manewru wyprzedzania rowerzystów nawet szkoda wspominać.
    Rowerzysta w ruchu ulicznym w Polsce, to jednak intruz.

Podziel się opinią