Wideo
Aktualnie czytasz:
Dziękuję szefie za dzień wolnego. O (s)chudnięciu, Garmin 1030 i regeneracji
0

Czas wrócić na rower po zimie! Pogoda robi się rewelacyjna, więc warto korzystać z każdego dnia. A przy okazji także kilka uwag na temat Garmina 1030 i regeneracji po treningu. 

Na zewnątrz 19 stopni Celsjusza. Coś niesamowitego. Można już spokojnie jeździć w krótkiej nogawce, bo z rękawkiem to  jeszcze bym nie ryzykował. Przy tym wszystkim bardzo mocno dzisiaj wieje. 

Jeszcze raz chciałem serdecznie podziękować szefowi za dzisiejsze wolne, które wykorzystuje właśnie na aktywną regenerację. Jak widać razem z innymi. 

No, jak się stoi to jest nawet całkiem przyjemnie. Ale wiatr dzisiaj jest po prostu morderczy, prosto w twarz wiał przez ostatnie kilometry. Dlatego tym bardziej w ogóle się nie spinam. Nie przekraczam 140 watów. Ale w drodze powrotnej chyba skuszę się, żeby zrobić sobie tutaj czasówkę, korzystając z tego, że będzie mi wiało centralnie w plecy i to w cale nie tak najlżej.

Niesamowita odmiana pogody, praktycznie z dnia na dzień. Ale to nie oznacza, żę nie wrócę na trenażer. Z kilku względów. Po pierwsze, bardzo często pracuję do godzin takich późno wieczornych. Czasami wychodzę z pracy o 19:00, a czasami o 21:00. A trening musi być odbyty. Hashtag #odbyty. 

I często jak przyjeżdżam już do domu to u mnie na wsi potrafi być poniżej 8 stopni Celsjusza i to przez dosyć sporą część sezonu. Nie zawsze wtedy mam możliwość jechać i mieć z tego przyjemność. Musiałbym się niewiadomo jak poubierać. Dlatego wtedy szybciej i w sumie ciekawiej, mimo wszystko, jest wsiąść na trenażer, odpalić Zwifta i korzystając z tego, że są nowe górskie trasy, zrobić sobie trening taki typowo górski.

Mieszkając na Mazowszu naprawdę mam ogromny problem żeby pokonać jednorazowo więcej niż 300 metrów wzniosu. Z czego te 300 metrów wzniosu można wygenerować sobie na kilku hopka, które mają długości nie więcej niż 800 m i nachylenia więcej niż 6 procent. W taki sposób ciężko zaprawić się do górskiej, wytrzymałościowej jazdy.

A robiąc 1000 m na Alpe du Zwift, kręcąc przez niemal godzinę, to jest bardzo dobry górki. Bardzo dobry segment godzinny i dość dobry pretekst do tego, żeby poprawiać swoją siłę, wydolność i wytrzymałość.

Generalnie jeszcze budzę się do życia w outdoorze. Przyzwyczajam się do różnych małych zmian, które zaszły przez zimę. Schudłem. Może sumarycznie nie widzę różnicy, ale widzę różnice w obwodach, proporcjach. Skończyło się to na tym, że przed rozpoczęciem tego sezonu musiałem pójść do sklepu, kupić nowe buty, spodnie, koszulki, bluzy.

Zobacz także:
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
100%
Interesujące
0%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%