Wideo
Aktualnie czytasz:
Eventy, ustawki na Zwift. Jak to działa i jak to wpływa na poprawę formy na rowerze?
0

Część osób jeszcze nie wie, że istnieje Zwift – interaktywna „gra sieciowa” dla uprawiających kolarstwo. Wystarczy trenażer i komputer aby spotykać się z innymi w wirtualnym świecie i wspólnie trenować bez cienia nudy i przy pełnej motywacji.

Aby wziąć udział w jednym z wydarzeń na przykład polskiego teamu najlepiej uzbroić się dodatkowo w aplikację Zwift Companion. Tutaj jest bardzo łatwy i czytelny dostęp do listy ustawek. Patrzymy w kalendarz, naciskamy ikonę plusa i gotowe. Logując się do Zwifta chwilę przed eventem automatycznie zostaniemy przeniesieni na linię startu imprezy. Tutaj mamy możliwość delikatnego rozgrzania w oczekiwaniu rozpoczęcie wspólnej jazdy. Gdy na banerze wybije zero, wówczas rusza wirtualny peleton w którym udział biorą inni użytkownicy Zwifta.

Każda z takich ustawek ma swojego lidera lub liderów. W zależności od charakteru imprezy ten prowadzi całą grupę i wydaje polecenia. Warto się do nich stosować, bo zapisując się na daną jazdę i zapoznając się z jej opisem kultura wymaga tego, aby nie robić niepotrzebnego zamieszania. Ta ustawka z założenia nie jest wyścigiem. To coffe ride bez większej napinki, dlatego, aby nie robić z siebie głupka nie zaczynajcie nagle rywalizować z innymi. Od tego są inne imprezy.

Dzisiejsze spotkanie rozpoczynamy od rozgrzania się na nieco wyższej kadencji, stopniując ilość generowanych watów na kilogram. Średnia moc z całej imprezy to około 2.5, co nie zmienia faktu, że pojawią się dla urozmaicenia nieco mocniejsze akcenty. R.                                                                              obimy w sumie 5 pętli i każdą kończymy krótkim sprintem na jednym z segmentów. Po jego zakończeniu zwalniamy i robimy przegrupowanie czekając na tych, którzy nie mają dzisiaj ochoty na robienie krótkich interwałów. Lubię tego typu urozmaicenie, bo nie dość, że czas szybciej leci to jeszcze jest możliwość przećwiczenia ataków i jazdy w beztlenie.

Po drugie w grupie jedzie się na Zwifcie o wiele szybciej (średnia to nawet 38 km/h po tak płaskiej trasie) i pilnując koła można pobić kolejne rekordy. Każdy jeden zawodnik w peletonie to też dodatkowa motywacja do wydajniejszej pracy. Tym bardziej wtedy, kiedy podbijamy nieco tempo i staramy się nie odpaść od reszty. Czy ta prędkość i ilość kilometrów jest bardzo odrealniona w stosunku do tych samych warunków na zewnątrz? Moim zdaniem nie. Po po płaskim, w tak licznej grupie i przy tych wartościach mocy spokojnie możemy utrzymać tak wysoką średnią.

Tym bardziej, że na ostatniej pętli zaczynamy podkręcać tempo. Przed ostatnim GO GO GO stopniowo wchodzimy na 3 następnie 3.5 W i z takimi wartościami w korbie robimy finisz. Daje to naprawdę mnóstwo funu i prowokuje każdego do przekraczania swoich granic. Wraz z 30 kilometrem kończymy ustawkę i mamy możliwość schłodzenia nóg i uspokojenia tętna. Tym sposobem w mniej, niż 45 minut mamy zrobiony bardzo fajny trening, który jest odpowiedni dla każdego bez względu na aktualną formę. Stanowiliśmy jeden, bardzo zgrany team. Swoją drogą polska grupa jest jedną z najlepiej zorganizowanych na całym Zwifcie. Dlatego warto moim zdaniem zainteresować się tematem i wspólnie ruszyć np. w sobotę o 9:15. Jutro będzie wspólne wypruwanie flaków w ramach eventu Rowery Jednoślad.pl Tempo Ride.

Zobacz także:
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
100%
Interesujące
0%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%