Testy
Aktualnie czytasz:
Garmin Edge 1030: Pierwsze wrażenia i opinie
0

Przeglądając polski internet niewiele jest informacji na temat tego urządzenia, które mam w ręce. Na przełomie roku pojawił się nowy Garmin Edge 1030, który jest młodszym bratem Edge 1000 – znanego i można powiedzieć cenionego urządzenia do monitorowania naszych aktywności, a także do spontanicznej nawigacji rowerowej.

Właśnie pijąc kawę sam prze sobą toczę rozprawkę czy każdy z nas to potrzebuje. I odpowiadam, że z całą stanowczością – NIE. Licznik rowerowy tego typu, w dużym cudzysłowiu „licznik, to urządzenie wyspecjalizowane. Dla tych, który regularnie trenują, realizują ściśle określone plany treningowe, których cieszą liczby gromadzone poprzez różnego rodzaju urządzenia zazwyczaj obsługujące protokół ANT+. W przeciwieństwie do tego czego oczekują ludzie, którzy podróżują turystycznie, rekreacyjnie, dla świeżego powietrza. Wówczas aplikacja Stravy na telefonie spokojnie wystarczy.

Garmin Edge 1030 to najwyższym model, to nie musimy akurat inwestować w tego typu przyrząd. Możemy zakupić dużo tańszego Garmin Edge 520, który nie posiada funkcji dotykowych, ma nieco mniejszy ekran, ale sama funkcjonalność jest identyczna i umożliwia śledzenie dokładnie tych samych parametrów. 

Ja bez bólu przyznaję się do tego, że zakup tego urządzenia podyktowany jest w pierwszej kolejności tym, że jestem potwornym gadżeciarzem, a po drugie tym, że znajduje się tutaj niezwykle wydajna bateria i mocno zoptymalizowane pod względem energooszczędności system operacyjny. System, który nie jest bez wad… 

Zobacz także:
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
0%
Interesujące
50%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
50%