Aktualnie czytasz:
Giro d’Italia 2017: Jan Tratnik z CCC Sprandi Polkowice otrzymał karę i spadł o 3 pozycje na czasówce
0

To był pechowy etap dla polskiego teamu. Po decyzji sędziów, którzy uznali, że Jan Tratnik jechał zbyt blisko wyprzedzającego go Vasila Kiryienki, Słoweniec otrzymał 5 sekund kary. W związku z tym kolarz CCC Sprandi Polkowice spadł na 11. miejsce w klasyfikacji 10. etapu.

Marcin Białobłocki był pierwszym z „pomarańczowych” i trzecim w ogóle kolarzem, który ruszył na trasę. Rozpoczął bardzo szybko, ale po 1.punkcie pomiaru czasu poślizgnął się na szybkim zakręcie. Specjalista od jazdy indywidualnej nie odniósł co prawda poważniejszych obrażeń (poza otarciami), szybko się pozbierał, ale ten incydent kosztował go stosunkowo sporo czasu i wybił go z rytmu. Pomimo upadku zdołał jednak uzyskać dobry wynik 53:51 i przez pewien czas prowadził.

Tym, który zabrał „pomarańczowym” prowadzenie był Vasil Kiryienka. Ruszył on na trasę tuż po Janie Tratniku. Kolarz Team Sky wyprzedził Słoweńca, zniwelował minutową różnicę, ale Tratnik nie poddał się, doszedł rywala i ponownie zajął pozycję przed Białorusinem.

Zawodnik CCC Sprandi Polkowice mógł przez moment pochwalić się najlepszym rezultatem (52:50), ale po chwili pobił go Kiryienka. Były mistrz świata zdołał wywalczyć miejsce na tzw. „gorącym krześle” pomimo upadku na finałowym kilometrze. Po przejeździe ostatniego kolarza, Tratnik mógł się cieszyć z 8.miejsca w końcowej klasyfikacji, ze stratą 2:13 do zwycięzcy etapowego i nowego lidera Toma Dumoulina (Team Sunweb). Holender „zmiażdżył” konkurencję, pokonując drugiego Gerainta Thomasa (Team Sky) i trzeciego Boba Jungelsa (Quick Step Floors) o 49 i 56 sekund.

Bardzo dobrze pojechali też Felix Grossschartner, Michal Schlegel i Branislau Samoilau, którzy przez długi czas plasowali się w czołowej „20”, ostatecznie kończąc zmagania na 26., 41. i 42. pozycji.

Najwyżej sklasyfikowany zawodnik CCC Sprandi Polkowice w klasyfikacji generalnej, Jan Hirt był co prawda 85. (6:15 straty), ale awansował na 25.miejsce.

To była moja najlepsza czasówka w życiu. Jeszcze 20 minut przed startem nie wiedziałem, czy pojechać na 100%, czy może odpuścić ten etap, oszczędzając siły na kolejne dni. Postanowiłem, że pojadę pierwsze 10 kilometrów mocno i zobaczę jak będę się czuł. Okazało się, że czuję się znakomicie, więc kontynuowałem mocną jazdę. Gdy wyprzedził mnie Kiryienka pomyślałem sobie, że skoro kolarz tej klasy, mistrz świata, doszedł mnie tak późno, to muszę jechać bardzo szybko. To mnie zmotywowało i dodało sił na końcówkę

– opowiadał Jan Tratnik, jeszcze przed nałożeniem kary.

Po zakończeniu etapu sędziowie uznali, że Słoweniec trzymał się zbyt blisko Vasila Kiryienki, co nie jest dozwolone na czasówkach. Z tego względu nałożono na Tratnika karę – doliczono 5 sekund.

Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
0%
Interesujące
0%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%

Podziel się opinią