Wideo
Aktualnie czytasz:
Jaki kupić rower na dojazdy do pracy? Szosa, MTB, trekking, miejski czy może cross?
1

Jaki rower będzie najlepszy na dojazd do pracy? Odpowiedź jest uzależniona od wielu czynników. Jaka jest nawierzchnia na trasie? Czy będziesz jeździć w deszczu? Będziesz chciał jeździć w bardziej sportowej czy może komfortowej pozycji?

Jeśli droga do Twojej pracy usłana jest gładkim asfaltem, i chcesz codzienny dystans pokonywać w dobrym tempie to warto pomyśleć nad rowerem szosowym. Niskie opory, sportowy napęd i niewielka masa daje fenomenalne prędkości przelotowe. Jednak musisz się liczyć ze stosunkowo niskim komfortem i faktem iż „kolarzówka” nie jest aż tak uniwersalnym rowerem do miasta.

Jeśli szukasz czegoś bardziej wszechstronnego to dobrym pomysłem będzie zakup MTB. Dobrze sprawdzi się na niewielkich dystansach i będzie zachęcać do jazdy na skróty. Do MTB możesz zamontować błotniki i szersze siodło, które będzie miękkie i wygodne. Górale często posiadają także amortyzatory, które docenisz na nierównych ścieżkach rowerowych i podczas podjazdów pod krawężniki.

Rower trekkingowy sprawdzi się jeśli poszukujesz roweru maksymalnie uniwersalnego, zapewniającego bardzo dobry komfort w mieście. Tego typu jednoślad sprawdzi się zarówno kiedy masz do przejechania 5, jak i 55 km dziennie.

Z kolei jeśli marzy Ci się jazda w garniturze, w dostojnym tempie to warto pomyśleć nad rowerem miejskim. Stylowy jednoślad jednak słabo sprawdzi się na dłuższych dystansach. Jest zazwyczaj ciężki, posiada szerokie koła i typowo miejski napęd na którym z pewnością nie będziesz bić rekordów prędkości.

Cześć. Witajcie w Rowery.Jednoslad.pl. Dzisiaj koronne pytanie, na które będziemy odpowiadać razem z Michałem Brzozowskim z polskanarowery.pl. Często pytacie czy na dojazdy do pracy lepszy jest rower górski, MTB, góral, czy rower szosowy?

M: To wszystko zależy od tego, gdzie dojeżdżacie do pracy. Jeżeli dojeżdżacie szosą, na przykład między miastami to dlaczego nie pojechać sobie rowerem szosowym i nie wybrać roweru szosowego do czegoś takiego, do takich dojazdów? Natomiast jeżeli macie nierówności terenu po drodze..
L: Albo paradoksalnie ścieżki rowerowe.
M: Tak, albo ścieżki rowerowe, drogi dla rowerów, które są po prostu brukowane, nierówne, czasami jakiejś kostki brakuje, krawężniki, wysokie podjazdy, można wtedy wybrać rower górski. Mieszkając w trójmieście, jeżeli wypadnie Ci na przykład przejazd przez Trójmiejski Park Krajobrazowy to jak najbardziej rower górski, choć oczywiście odchodzi się od rowerów górskich do wszystkiego. Kiedyś się je używało do wszystkiego.

L: W latach 90’tych był taki boom.

M: Był boom. Każdy, kto miał rower kupował górala i wiadomo o co chodzi. W tym momencie jest tak, że jest taka specjalizacja, jest tyle rowerów, że każdy może wybrać coś dla siebie i nie musi to być taka szosa, jaką mam za sobą.
L: Z 8 atmosferami w kołach.
M: Tak. Może to być rower fitness, również z 8 atmosferami w kołach, ale z zupełnie inną kierownicą. Może to być rower crossowy, czyli taki uszosowiony góral. Rower z mniejszym skokiem zawieszenia, ale z amortyzatorem, który wybiela nierówności i z 28 calowymi kołami o cienkich oponach, cieńszych niż w rowerze górskim o mniej agresywnym bieżniku. Rower bardziej na miasto i taki najbardziej uniwersalny z tych wszystkich, które w tym momencie dostępne są na rynku. Można też kupić rower miejski, rower do miasta, którym w wygodnej, wyprostowanej, odprężonej pozycji możemy sobie dojeżdżać po asfaltowych, bądź też brukowanych ścieżkach rowerowych.

L: Jest to środek lokomocji, na którym się nie śpieszymy. Najważniejsze, żeby dojechać na miejsce i nie przeklinać na każdym jednym liściu leżącym na asfalcie, jak to ma miejsce w przypadku szosówki, która ma 8 atmosfer. Oczywiście śmieję się, ale często znajomi mnie pytali: kurcze, jak Ty jeździsz na 8 atmosferach na kole, które ma 25 mm szerokości? Jak to się jedzie? Mówię, że najeżdżasz na pasy i czujesz to na tyłku, ale tak naprawdę jest i to przy tej okazji mała dygresja. Jak ja odkrywałem kolarstwo szosowe i swój pierwszy rower szosowy to wtedy nie wiedziałem, że dojdę do takiego wniosku, że nie mogę jeździć tam, gdzie są ścieżki rowerowe, bo się nie da i to jest właśnie ten charakter szosy, która jest skrajnie nieuniwersalna, przynajmniej moim zdaniem i w moim odbiorze.

M: To też jest tak, że te drogi dla rowerów, potocznie nazywane ścieżkami, są w tym momencie coraz częściej asfaltowane. Tutaj do Leszka na to nagranie przyjechałem rowerem szosowym, gdzie mam 18 km do studia i z tego było 90 % po asfaltowych drogach dla rowerów, także spokojnie szosą dałem radę. Niemniej jednak te odcinki brukowane, trochę tych krawężników, denerwują. Jakbym miał na co dzień jeździć rowerem do Leszka na nagrania to wybrałbym rower crossowy.

L: Dzięki wielkie. Jeżeli macie jakieś pytania zdawajcie je w komentarzach poniżej. Pamiętajcie o subach, łapkach w górę, a my widzimy się wkrótce i będziemy zaglądać do naszych rowerowych plecaków. Cześć.
M: Cześć.

Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
33%
Interesujące
0%
heh...
67%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%
1 Komentarze
  • Zdjęcie profilowe
    maxell
    13 września 2016 at 11:26

    Do miasta i mieszanych nawierzchni – tylko trekking. Najlepiej bez amortyzatorów, jest sporo lżejszy, co zdecydowanie ułatwia targanie go po schodach np do stacji SKM 🙂 ale nie tylko. Nie wszędzie mamy porobione podjazdy i windy.

Podziel się opinią