Aktualnie czytasz:
Jazda rowerem zimą: Co zabrać ze sobą na rowerową przejażdżkę?
0

Zimowe przejażdżki rowerem mogą sprawić dużo frajdy, o ile oczywiście dobrze się ubierzemy. Jednak wiadomo, że jazda rowerem zimą różnic się będzie mocno, od przejażdżki latem. Jakie rzeczy powinniśmy zabrać ze sobą wychodząc na rower zimą, aby czuć się bezpiecznie i dobrze.

Zima to czas, w którym jednoślady znikają z dróg publicznych i ścieżek rowerowych. Oczywiście nie wszystkie, ale jest nas zdecydowanie mniej. Każdy rowerzysta, który wybiera się na rowerową przejażdżkę poza sezonem, bez dwóch zdań narażony jest bardziej na niezauważenie przez kierowcę auta niż latem. Dlaczego? Bo każdy rowerzysta widziany na drodze latem przypomina każdemu kierowcy, że jesteśmy, jeździmy, że trzeba na nas uważać. Zimą, siedząc za kółkiem można całymi dniami nie trafić na żadnego rowerzystę, albo ewentualnie widzieć dwóch. To stanowczo za mało, by kierowca o nas ciągle pamiętał. Dlatego w czasie jazdy poza sezonem rowerowym tak bardzo ważne jest bycie widocznym.

Elementy odblaskowe, jaskrawa odzież, kamizelka – to podstawa naszego ubioru zimą. Żeby dać się zauważyć, mimo że przepisy o tym nie mówią, radziłbym też stosować oświetlenie pozycyjne roweru nie tylko po zmroku, ale przez cały dzień jazdy. Jeżeli światełka mają kilka trybów świecenia, można ustawić ten najsłabszy. Ważne jest jednak, by światełka akcentowały naszą obecność na drodze.

Zimą, przy ujemnych temperaturach baterie trzymają dużo krócej, dużo szybciej rozładowując się niż latem. Żeby zapewnić sobie widoczność w każdych warunkach, należy mieć ze sobą komplet baterii zapasowych. Pamiętajcie też, żeby wozić je przy sobie, w wewnętrznej kieszeni, tak aby ogrzewały się od ciepła ciała. Jeżeli będziecie trzymać je w sakiewce pod siodłem – także szybciej stracą swoje właściwości.

Zimno, mróz sprawia, że woda w bidonie umieszczonym w uchwycie na ramie roweru po prostu zamarza. A nawet jeżeli nie, to i tak jest tak zimna, że odechciewa się jej pić. Dużo lepiej sprawdzi się w tym miejscu zamiast bidonu termos z gorącą herbatką. Można spokojnie trafić taki, który będzie idealnie pasował pod uchwyt. Kolega swój bidon zabezpiecza jeszcze dodatkowo wkładając go w skarpetkę 🙂 🙂 Nie musicie tego robić, ale skarpeta utrzymuje bidon na swoim miejscu i można jeździć dużo intensywniej, nie bojąc się, że go zgubimy.

Jeżeli nie jesteś fanem herbaty, a wolisz zwykłą wodę lub izotonik, w porządku – jest też na to sposób. Ciepłą – nie gorącą – wodę można wlać do camelbaga. Taki bukłak wozi się w plecaku, a pije się przez rurkę. Jeżeli nie macie takiego pojemnika – w jednej z sieci marketów sportowych znalazłem 2-litrowy za 39 zł, więc nie jest to jakiś majątek. A przy odrobinie pomysłowości, da się go adaptować do użytku w plecaku, który nawet do tego nie jest przeznaczony.

Fajnym patentem na zimę są też chemiczne podgrzewacze. Czasem okaże się, że w ręce, albo stopy jest nam niezwykle zimno. Wystarczy wtedy złamać blaszkę, która pływa w żelu i po chwili ogrzewacz daje przyjemne ciepło przez kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt minut. Jeżeli wybieracie się gdzieś dalej – warto mieć takie awaryjne zasilanie.

Zobacz także:
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
33%
Interesujące
0%
heh...
33%
Że co?
33%
Grrrr!
0%
Smutne
0%

Podziel się opinią