Zdrowie
Aktualnie czytasz:
Nerwica lękowa i agorafobia: Jak rozpoznać objawy i czy sport może pomóc?
0

Moja historia ma swój początek około 6 lat temu. Pojawił się pierwszy incydent/objaw, który absolutnie nie wskazywał na nerwicę. Pewnego dnia jadąc na ważne spotkanie, po silnej porannej kawie w trakcie jazdy dostałem ataku duszności, a serce waliło jak szalone.

Tego samego dnia spanikowany wylądowałem na EKG, mierzeniu ciśnienia i kilku innych badaniach. Wszystko wyszło w normie, więc poszedłem do domu. Pomyślałem sobie – stres, kawa, brak śniadania i papierosy robią swoje. Zapomniałem o tym ciężkim dniu.

Po kilku miesiącach dokładnie to samo – środek komunikacji miejskiej, ja w autobusie zlany potem, duszący się, z zawrotami głowy, odrealniony z wrażeniem bliskiej utraty przytomności w trybie pilnym zmuszony byłem wysiąść na najbliższym przystanku z którego musiała mnie odebrać taksówka. Znów ciśnienie, ekg, temperatura… Usłyszałem, że jestem zdrowy.

Po kilkunastu takich przypadkach wreszcie jeden z lekarzy wpadł na pomysł – niech Pan zbada THC – hormon tarczycy. Teoretycznie objawy się zgadzały, istniało podejrzenia nadczynności tego gruczołu.

Badania wzorowe, łącznie z pełną morfologią. Zagadka przez długi czas była niewyjaśniona. Każde wyjście z domu było koszmarem i walką samym ze sobą. Dojazd do pracy momentami stawał się niemal niemożliwym. Zastanawiałem się co to jest, na co choruję. Lekarze rozkładali ręce przez ponad rok czasu.

Pewnego razu z nudów czytając Wikipedię odnalazłem artykuł pierw o nerwicy, a następnie agorafobii. To była najwspanialsza strona Internetu. Na niej znalazłem wszystkie objawy z jakimi musiałem się codziennie zmagać.

Byłem tak zmęczony swoją chorobą, że telefon do pierwszego gabinetu w którym przyjmuje psychiatra również najeżał to jednych z najprzyjemniejszych. Do końca nie wierzyłem w to, że wreszcie udało się w pełni znaleźć źródło moich dziwnych dolegliwości, ale mimo to każdy promyk nadziei był czymś wspaniałym.

Kilka dniu później wylądowałem u przypadkowego lekarza – wspaniały człowiek, który podczas godzinnego posiedzenia zapisał 4 kartki A4 dokumentacji medycznej. Werdykt? Nerwica lękowa z agorafobią.

Otrzymałem leki. Spojrzałem na receptę i zapytałem – „Czy to psychotropy?”. „Ja Panie Leszku innych leków nie wypisuję”. Śmieję się z tej riposty do dziś.

Co się okazało – otrzymałem tabletki z grupy SSRI – selektywnego wychwytu zwrotnego serotoniny. Nie uzależniają i nie posiadają znacznych skutków ubocznych. Mają jedną wadę – nie działają doraźnie, a dopiero po kilku tygodniach. Nie mniej jednak sam fakt postawienia diagnozy niejako spowodował ustąpienie większości objawów i byłem w stanie zacząć normalnie funkcjonować. Z każdym dniem przyjmowania nowych leków było coraz lepiej. Praktycznie w zupełności wróciłem do dawnej formy. Leki przyjmowałem ciągiem przez około 2 lata jednocześnie podejmując nieśmiałą terapię, której zresztą nie dokończyłem (błąd). Po tym czasie odstawiłem codziennie przyjmowane SSRI. Jednak to nie był koniec nerwicy, którą przez swoją obojętność w stosunku do działań psychoterapeuty po prostu zaleczyłem, a nie wyleczyłem. Agorafobia minęła już na zawsze, jednak sama nerwica po czasie postanowiła ponownie przemówić… Dokończę jednak to zagadnienie nieco później.

Ważne wskazówki dla Ciebie:

1. Nie ignoruj choroby – jeśli masz podobne objawy do moich szukaj pomocy.

2. Sprawdź tarczycę – często jej nadczynność powoduje identyczne objawy.

3. Po wykluczeniu nadmiaru hormonu tarczycy zwróć się do lekarza psychiatry.

4. Nie bój się leków. Pozostając sam na placu boju wyrządzisz sobie więcej krzywdy. Po nich funkcjonujesz normalnie. Nie uzależniają.

5. Sport i sauna! Codziennie sport, biegaj, ruszaj się, zmęcz się, styraj się!

7. W razie pytań – napisz do mnie w komentarzu, pomogę.

Zobacz także:
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
100%
Interesujące
0%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%

Podziel się opinią