Wideo
Aktualnie czytasz:
Niedzielna wyprawa na saunę Skodą Octavią i Południową Obwodnicą Warszawy
0

Niedziela, Skoda Octavia Tour, Południowa Obwodnica Warszawy (POW) czyli weekendowa wyprawa na saunę po trudnym tygodniu…

Jedziemy sobie Południową Obwodnicą Warszawy praktycznie pod same lotnisko, następnie wlatujemy do Marynarskiej, jedziemy z prędkością przekraczającą delikatnie 100 km/h. Tutaj wolno jechać na razie 100, bo nie ma na razie ustawionych znaków, że jest to droga ekspresowa, nie wiadomo jeszcze jak długo będzie trzeba na to czekać. W każdym bądź razie rodzinna zastępcza Octavka się spisuję. Przynajmniej koła nie biją. A tutaj mamy też do czynienia przy okazji jak już mijamy to miejsce z pewnym fenomenem – żółte linie. Nakazują zjechać z tego pasa, ponieważ znajduję się tutaj punkt kontroli samochodów przez inspekcję transportu drogowego. Po prostu na środku jezdni na takiej drodze wyznaczone są dwa prostokąty, które są wyłączone z ruchu, kompletna paranoja, ale to już całkowicie bay the way.
Na większości tego dystansu nie występują latarnie, pojawiają się one dopiero tutaj na węźle. Jedziemy w kierunku lotniska i ulicy Marynarskiej, co by potem wjechać w Dolinę Służewiecką. A droga cała biała, ale nie ze śniegu tylko z pozostałości soli, które zostały wysypane podczas huraganu, z którym mieliśmy do czynienia w Warszawie. Jedziemy sobie dalej bardzo przyjemnie. Octavia to jest bardzo komfortowy samochód zwłaszcza, jeżeli nie mamy do czynienia z biciem kół przednich i z wibracją rąk, masażem na kierownicy. Przed nami też arcy-ciekawy tunel we wnętrzu, którego obowiązuję prędkość do 50 km/h do czego się w miarę dostosować trzeba. Ze względu na bezpieczeństwo ten łuk jest dosyć spory, wydaję mi się, że trzeba uważać na nim zwłaszcza, jeżeli coś jest nie tak z nawierzchnią. No i tutaj znowu nie ma znaków ograniczenia, nie jest to teren zabudowany, mimo, że ta droga przebiega w środku miasta, wolno tutaj jechać w świetle prawa 100 km/h, bowiem jest to droga dwujezdniowa poza terenem zabudowanym. Na razie nieoznakowana jako droga ekspresowa nie wiedzieć czemu, ale pewnie tutaj chodzi o jakieś kwestie formalne, w które nawet nie chce mi się wnikać.
Przejeżdżamy sobie Rzymowskiego pod Puławską. Tutaj jest zakręt, ograniczenie do 60 km/h, wszyscy zwalniają, a pokaże wam dlaczego. Tutaj, za tym zniesieniem po prawej stronie jest taki malutki chodniczek i tutaj bardzo często ustawiają się panowie policjanci, którzy sobie z góry miernikiem laserowym po prostu sprawdzają kierowcę po kierowcy. A tak całkiem a pro po w drugą stronę tutaj widać, że kogoś zatrzymali, ale to chyba nie był akurat patrol drogowy tylko po prostu policja prewencyjna, która kontroluję wybrane pojazdy i wybranych ludzi. W każdym bądź razie na Dolinie Służewieckiej tutaj na rogu Rzymowskiego/ Puławska z jednej strony urzędują strażnicy miejscy, a drugiej strony policjanci. Do tych pierwszych coś mam, do tych drugich niekoniecznie. Wiadomo jaka by była sytuacja w Polsce, gdyby nie było policji drogowej i gdyby nie kontrolowano prędkości w jakiś tam miejscach. Chwała temu, że znamy mniej więcej w Warszawie te stałe miejsca gdzie lubią policjanci urzędować z suszarkami. Przynajmniej tyle dobrze. Tutaj na lewym pasie przykład czegoś czego bardzo nie lubię. Stoi sobie właśnie taki Eclipse, głośne to, wydech z rury kanalizacyjnej, nisko profilowe letnie opony, ale robi hałas i to jest najważniejsze. Nie wiem, nie podobają mi się takie po prostu takie tuningowe przeróbki i dla mnie to jest takie trochę wsiowe, ale jak komuś się podoba – nie mam nic przeciwko.
No i przy niedzieli już prawie na miejscu – 26 km, średnia 57 km/h, 6.6 średnie spalanie na tym odcinku. W niedziele to się dosyć przyjemnie pokonuję takie odległości zwłaszcza, że teraz jest jest Południowa Obwodnica Warszawy, która droga jest nieco dłuższa, ale znacznie przyjemniejsza i znacznie zdrowsza i dla psychiki człowieka i dla samego samochodu. Z powrotem, od razu wam powiem, że będę próbował wbić się Południową Obwodnicą Warszawy na zjazd na Jerozolimskie w stronę Pruszkowa, bo ostatnio wydawało mi się, że widziałem samochody, które zjeżdżały z tamtego zjazdu. Nie mam 100 % pewności, ale sprawdzimy czy jest już otwarty ten zjazd. Fajnie by było, gdyby się okazało, że jest, bo wtedy w ogóle zmienię swoje nawyki podróżowania po Warszawie i będę znacznie częściej korzystać z Południowej Obwodnicy na co dzień.
Czuję się jak młody Bóg, wyglądam jak stary idiota i ludzie tak samo się też na mnie idiotycznie patrzą. Chodzi oto, że najprostszy sposób jest się załatwić własnie wychodząc z sauny nieodpowiednio zabezpieczonym, że tak powiem i wtedy bardzo prosto można się doprawić. Mam nadzieję, że mnie nie przewiało, bo jeżeli mnie przewiało to sobie dzisiaj bardziej zaszkodziłem, niż pomogłem. Zobaczymy, wypociłem się za wszystkie czasy, więc jestem przekonany, że cała zaraza razem z tym potem poszła gdzieś daleko stąd. Chociaż mam wrażenie, że trochę dzisiaj przesadziłem.
Zabrakło mi refleksu i nie zdążyłem chwycić za kamerę i też trochę nie miałem odwagi, żeby to zrobić w momencie kiedy widziałem, że policja celuję we mnie laserem. Na 60 jechałem z taką prędkością jak mniej więcej teraz, czyli tam 75 km/h , i to jest najlepszy dowód na to, że policja nie zatrzymuję tych, którzy przekraczają prędkość do mniej więcej 20 km/h, czyli jeżeli jedziemy 80 na 60 to wówczas mimo, że tak naprawdę na wskaźniku laserowym na fotoradarze widać, że jedziemy z prędkością no powiedzmy 75 km/h, bo mniej więcej o 5 km/h przekłamują liczniki samochodowe to nie dokonują zatrzymania, ponieważ musieliby wystawić wówczas mandat za chyba 1 punkt karny i chyba 50 złotych i z tego co kiedyś gadałem z zaprzyjaźnionym policjantem jest procedura, że takich mandatów się nie wystawia i też się nie zatrzymuję takich kierowców. Szkoda chyba ich czasu i szkoda pieniędzy na całą procedurę, ale nie ukrywam – zrobiło się trochę cieplej.
Dobra, teraz ryzykując, wracam do domu Obwodnicą. Ryzykując w tym sensie, że nie jestem do końca pewien, czy zjazd na Jerozolimskie w stronę Pruszkowa został już otwarty. Tak mi się wydaję. Wydaję mi się, że widziałem samochody, które tamtędy jechały, a żeby było jeszcze zabawniej zaczyna padać śnieg. No i tutaj już widzimy znak, o cholera – „719” numer drogi jest przekreślony. A to to jest już mistrzostwo świata, gościu zajechał drogę nawet bez kierunkowskazów. Dobra, na drogowskazach numer drogi „719”, czyli Aleje Jerozolimskie na Pruszków jest przekreślony, więc chyba nic z tego. Ale dobra, przejedziemy się, zobaczymy. Jest niedziela, aż tak mi się nie spieszy. Zobaczymy jak wszystko wygląda. Tutaj jest oczywiście zjazd na krakowską, widać Media Markt w tle, miejscowość Opacz i my tutaj jedziemy prosto, czyli teoretycznie, jeżeli ten Węzeł byłby otwarty ze zjazdem na Żyrardów Pruszków no to wtedy byśmy odbijali. Czyli wyjścia są dwa. Albo te samochody, które wydawało mi się, że widzę na zjeździe i tylko mi się wydawało, że tam są i są tak naprawdę cwaniaki, które zjechały na prawy pas omijając korek, albo wyprzedzając inne pojazdy… albo po prostu skręciły w prawo w zjazd na lewo, w sensie takim, że być może jakieś barierki, które tam są, zostały skoszone przez kierowców i w taki sposób sobie pozwalają korzystać z nieotwartej jeszcze infrastruktury, bo żeby było jasne – wszystko tam jest gotowe, wszystko jest zrobione, nie ma tylko pozwolenia na użytkowanie.
Dobra, i kolejny zjazd na nie wiadomo co bo jest przekreślone jest tutaj już za chwilę no i potem ruch w kierunku 719 jest zablokowany, tak donoszą znaki, a właściwie przekreślenia na nich. Proszę bardzo, kolejny nieczynny zjazd, który nie wiadomo kiedy będzie otwarty. Aaa tak już wiem… To jest zjazd przecież na węzeł Salomea. Tutaj za chwilę, jeszcze przed nowym rokiem będzie robił. Pierwsze solarki już widziałem, że wyjechały, przynajmniej tutaj. W kierunku przeciwnym już było widać, że solą. To dobrze, to w takim razie mają informację o tym, że to się będzie nasilać i faktycznie tak się dzieje. Proszę bardzo, teraz zjazd na Żyrardów w drogę 719, ogrodzone barierkami i myślę, że cwaniaki sobie po prostu tutaj wjeżdżały. To nie jest tak zablokowane na amen, po prostu sobie tutaj niektórzy wjeżdżali tak dla picu. No i leci wiadukt górą i on potem opada sobie spokojnie w kierunku Jerozolimskich i teraz właśnie centralnie pod nami znajdują się Aleje Jerozolimskie. Proszę bardzo. Jadą, dwa pasy na raz są w tym momencie już solone.
No i robię się coraz mniej ciekawie. Zwłaszcza na wiaduktach takich jak tutaj robi się zawsze nieciekawie, bo nie są one izolowane przez grunt, ale myślę, że jazda i tak tutaj z prędkością 30 km/h jest lekką przesadą z pozdrowieniami dla tego kierowcy co jedzie przed nami wypowiadam te słowa. Mam pewne podejrzenie, że po prostu jedzie na letnich, albo ten samochód ma jakieś inne problemy i w jakiś inny sposób niedomaga, co nie ukrywam, jest bardzo irytujące. Ze względu na czyjeś nieprzygotowanie do warunków drogowych cierpią inni i między innymi, dlatego powinno się zmieniać opony na zimowe.
Na nieszczęście łatwo jest rozpoznać tych, którzy jeżdżą letnich kapciach. Z tego względu jestem zwolennikiem, żeby wprowadzać obligatoryjną wymianę ogumienia, ale ci kierowcy, którzy teraz jeżdżą na letnich to to w większości i tak nie są ci, którzy w ogóle nie zmieniają tylko ci, którzy budzą się z ręką w nocniku, a nie trzeba nikogo przekonywać, że teraz umówienia się do wulkanizatora graniczy po prostu z cudem. Nawet całodobowe zakłady, które zmieniają ogumienie mają obłożenie przez 24 godziny, stoi się w tych kolejkach. To chyba na prawdę warto jest wcześniej zmienić te opony i po prostu mieć święty spokój. Też tym oponom nic się nie stanie, jeżeli będą jeździły w temperaturze dodatniej. Tutaj tak naprawdę mimo, że leży sobie ta cienka warstwa śniegu to nie jest tak tragicznie, nie jest tragicznie właśnie pod warunkiem, że się ma zimowe opony, że jeździ się tak w miarę delikatnie bez gwałtownych ruchów, hamuję, nawet słychać ABS, ale nie ma tragedii, da się ruszyć na jedynce. Ostatnio to to jak wam pokazywałem ten lud, który zrobił się na ulicach w piątek to tam nie było szans, żeby ruszyć z jedynki, z dwójki też miejscami był problem i trzeba było to robić z trójeczki. No jakoś dojechaliśmy, co prawda się sfrajerowałem, bo znowu myślałem, że wjazd jest otwarty, a to nieuprzejmi kierowcy, którzy po prostu nielegalnie korzystali ze zjazdu.
No nic, to w takim razie bardzo dziękuję, zachęcam do subskrybowania i łapkowania w górę. Wkrótce ciąg dalszy.

Zobacz także:
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
0%
Interesujące
0%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%

Podziel się opinią