Aktualnie czytasz:
Pasta, smar do karbonu: Dlaczego należy go stosować?
1

Ostatnio spotkałem się z opinią, że zakup specjalnego smaru montażowego do elementów karbonowych to kolejny wymysł marketingowców za sprawą których każdy rowerowy gadżeciarz będzie szczęśliwszy i bardziej pro. Ręce opadają.

Tego typu poglądy niestety wynikają z niewiedzy, bądź wręcz ignorancji. Rolą pasty do karbonu nie jest ani ochrona elementów z kompozytu, ani poprawianie wyglądu. Produkt ten też nie sprawi, że będziemy szybsi. Za to mamy szansę się nie zabić…

Osobiście wiem coś o tym, bowiem sam stałem się kiedyś ofiarą serwisu, który podczas uruchamiania roweru zapomniał o „paście karbonowej” podczas instalacji sztycy. Finał? Kilka siniaków i modły do Boga w podzięce, że nic akurat na drodze nie jechało. Rura podsiodłowa podczas jazdy z prędkością około 40 km/h wjechała w dół, powodując utratę równowagi przy okazji uszkadzając tylną lampę w rowerze.

Co ma smar do stabilności sztycy czy kierownicy?

Otóż rowery wykonane z karbonu mają jedną wadę o której musi pamiętać każdy serwis i każdy użytkownik – wszystkie śruby muszą zostać zawsze dokręcone z odpowiednią siłą. Większość producentów zaleca, aby na przykład zacisk masztu został przykręcony z siłą nie większą niż 6-7 Nm. Jest to niewielka wartość, której przekroczenie grozi uszkodzeniem ramy albo mostka czy kierownicy. Aluminiowe elementy zazwyczaj można spokojnie „piłować” aż do 10-12 Nm. Po za tym metal jest w stanie wytworzyć o wiele większe tarcie pomiędzy mostkiem a kierownicą, albo pomiędzy sztycą a rurą podsiodłową. W przypadku dwóch elementów karbonowych tarcie jest znikome. Faktura kompozytu jest niezwykle gładka. Stąd konieczne okazało się stosowanie specjalnych past montażowych, które mają za zadanie zniwelować niewielką siłę dokręcenia elementów, jednocześnie zwiększając tarcie pomiędzy nimi.

Pasta tego typu przypomina nieco mieszaninę smaru oraz drobnego „piasku”. Muszą to być z jednej strony składniki zwiększające tarcie, a z drugiej na tyle drobne, aby nie spowodować przerwania ciągłości włókien węglowych. Dlatego złym pomysłem jest użycie zwykłego smaru i dorzucenie do niego na przykład garści ziemi z doniczki.

Smar do karbonu zazwyczaj nie jest dużym wydatkiem. Dla zwykłego użytkownika roweru najczęściej wystarcza niewielka saszetka 5 g. Taka ilość wystarczy do jednorazowego zastosowania pasty w sztycy oraz kierownicy.

Zobacz także:
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
25%
Interesujące
25%
heh...
50%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%
1 Komentarze
  • tekkno
    26 kwietnia 2017 at 09:35

    Kupiłem w tym sezonie rower z ramą aluminiową i podczas ustawiania siodełka jeszcze podczas testu w sklepie, dostrzegłem że sztyca jest nasmarowana. Wtedy stwierdziłem, że pewnie obecnie, przy dostępności wszystkiego, producenci nawet w takim zakresie jakoś zabezpieczają rowery, ale nie zastanawiałem się po co.
    Po tym artykule nasuwa mi się stwierdzenie, że obecnie ramy są podwójnie i potrójnie cieniowane, co zmniejszając wagę, jednocześnie je osłabia. Wszędzie przy śrubach pojawiają się oznaczenia sił ich dokręcania, aby nie osłabiać miejscowo ramy. Skoro więc sztyca może być obecnie słabiej dokręcana niż dawniej, dla uzyskania dawnego oporu dwóch powierzchni, tym dodatkowym wsparciem staje się smar z odpowiednią lepkością i tarciem.

Podziel się opinią