Aktualnie czytasz:
Pierwszy w życiu Triathlon. Przygotowanie, wyzwania, porażki i sukcesy podczas debiutu
0

Triathlon kojarzy się z jedną z najcięższych dyscyplin sportu, głównie ze względu na łączenie trzech rodzajów aktywności w ramach jednych zawodów, do tego często na morderczych dystansach. Jak przygotować się do pierwszego triathlonu? Jakie błędy popełniłem? Jaki wybrać dystans?

Ataki paniki w wodzie

Moim największym błędem było unikanie otwartych akwenów. To woda właśnie sprawiła, że tak późno zdecydowałem się na debiut w tej dyscyplinie. Wszystko za sprawą jednego błędu, który popełniłem w przeszłości. Nie dalej jak dwa lata temu postawiłem samotnie, bez zabezpieczenia w postaci pianki czy choćby boi wypłynąć 1.5 km w morze. W tym momencie doznałem ataku paniki, który o włos nie doprowadził do utonięcia. Przeżycie było na tyle koszmarne, że przez długie miesiące paraliżował mnie strach na widok jakiegokolwiek otwartego akwenu. Zakończyłem swoją karierę w roli pływaka.

Wyleczenie się z ataków paniki w wodzie kosztowało mnie naprawdę wiele poświęcenia. Najskuteczniejszym lekiem okazuje się ekspozycja na czynnik stresogenny. W skrócie – jeśli boisz się otwartej wody to zacznij w niej pływać. Ja zdecydowałem się na robienie małych kroków. Wypożyczyłem piankę, zabrałem zaufanego i dobrego pływaka ze sobą i wszedłem do jeziora. Najpierw przepłynąłem 100 metrów wgłąb, następnie 200. Później zakupiłem piankę o dużej wyporności i bojkę asekuracyjną by wypłynąć 300 metrów od brzegu. Po dwóch tygodniach eksperymentów robiłem już 800 metrów i choć wciąż czuję dyskomfort i stres, to jestem w stanie nad nim panować. Tyle wystarczy mi do pokonania dystansu pływackiego w 1/8 Iron Mana.

Jestem z siebie bardzo dumny, bo udało mi się pokonać lęk. Ten sukces sprawił, że wynik końcowy z całej rywalizacji w triathlonie schodzi na drugi plan. Zrobiłem coś, co jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się nie do przejścia.

screenshot-connect.garmin.com-2018.07.03-11-19-12

Strefy zmian i problemy z organizacją

Stres podczas pierwszego triathlonu pojawiał się także na samą myśl o strefach zmian. To niby nic trudnego – ściągasz piankę, zakładasz kask, buty, łapiesz rower i jedziesz. W rzeczywistości trzeba pamiętać o wielu szczegółach o które warto pytać doświadczonych zawodników. Chyba najbardziej bałem się, że zapomnę zapiąć kask nim chwycę za rower. Za to otrzymujemy dyskwalifikację. Tak bardzo skupiłem się na nakryciu głowy, że o mały włos założyłbym buty biegowe zamiast kolarskich. W dodatku oczywiście pomyliłem przyciski na zegarku, miałem problem ze zdjęciem pianki z kostek i rzecz jasna zapomniałem założyć pas z numerem startowym i żelami. Wracałem się. Przez stres i brak doświadczenia, w strefie T1 straciłem z dobre 60 sekund.

Rower

Debiut (bez względu na obrany dystans) to też problemy z gospodarowaniem siłami i dodatkowe obciążenie serca stresem. Odczułem to dobitnie na rowerze, kiedy zobaczyłem przed oczyma tętno przekraczające grubo 170 uderzeń na minutę. Normalnie w strefie mocy 230-260 W spokojnie utrzymuję 150 BPM. Na widok takiego pulsu zacząłem zwyczajnie odpuszczać, za bardzo odpuszczać. W rezultacie średnia moc nie przekroczyła 230 W, nie mniej udało mi się na dystansie 25 km wyprzedzić ponad 60 zawodników zachowując (za) dużą rezerwę sił.

Przydały się tutaj doświadczenia z zawodów kolarskich – mam tu na myśli zwłaszcza kwestie związane z odżywianiem i piciem na rowerze. Podczas czasówki zjadłem 3 żele i uzupełniłem litr płynów, aby jak najlepiej przygotować się do kolejnego etapu. To się opłaciło.

screenshot-connect.garmin.com-2018.07.03-11-19-50

Strefa T2 okazała się klęską

T2 jest bardzo prosta. Odwieszasz rower i kask oraz przebierasz buty. Proste? No nie! Ja sobie wmawiałem, że na pewno czegoś zapomniałem i mając totalną pustkę w głowie zamiast biec zacząłem przeglądać cały swój ekwipunek w poszukiwaniu sam nie wiem czego. Mózg pod wpływem adrenaliny się wyłącza, macie wrażenie, że czas się zatrzymał. Porównałbym to do turbodziury w silnikach spalinowych. Naciskasz gaz w podłogę i nie dzieje się totalnie nic. Pominę już kompromitujący fakt wybiegnięcia ze strefy złą stroną co kosztowało kolejne sekundy.

Sam bieg okazał się najłatwiejszy spośród wszystkich etapów. Tutaj nie dokuczał tak porywisty wiatr (26 km/h) i nie musiałem aż tak mocno skupiać się na gospodarowaniu siłami. Im bliżej mety tym mogłem mocniej podkręcać tempo i nie zwracać uwagi na rosnące w sposób wykładniczy tętno. Zaprocentowało przygotowanie biegowe trwające od początków wiosny tego roku. Żałuję, że nie udało mi się przekonać samego siebie do regularnego truchtania jeszcze w ubiegłym sezonie, bo być może udałoby się zobaczyć tempo 4:00/km zamiast 4:50. Jednak i tak jestem zadowolony – jeszcze w marcu nie byłem w stanie bezboleśnie przebiec nawet 3 km w tempie 6:00/km. Moje mięśnie nie były na to absolutnie przygotowane, pomimo stałych treningów kolarskich.

screenshot-connect.garmin.com-2018.07.03-11-20-20

Niesamowite 82 minuty

To czas pozwalający cieszyć się (mimo wszystko) 40 pozycją open i 17 w swojej grupie wiekowej. Rozumiem uzależnienie od triathlonu. Nie mogę się doczekać kolejnego startu i następnej szansy na poprawienie czasu. Wiem, że będzie lepiej, bo najtrudniejszy jest zawsze ten pierwszy raz. Debiut to dodatkowe obciążenie organizmu stresem, który za każdym kolejnym razem będzie łatwiej nam opanować. Nerwy z pewnością powoduje także brak doświadczenia, który z pewnością najbardziej daje w kość w strefach zmian. Pośpiech w połączeniu z brakiem organizacji sprawia, że tracimy wiele cennych sekund.

Decyzja o rozpoczęciu zmagań z triathlonem była jedną z najlepszych moim życiu. Jednak nie było to proste – nie ze względu na przygotowanie fizyczne, a wyłącznie psychiczne. Swoje ciało przygotowywałem do tej rywalizacji tak naprawdę już od 4 lat, początkowo pływając, później zaczynając przygodę z kolarstwem, a na końcu dołączając do tego wszystkiego bieg.

Dobrym posunięciem jest także wybór krótkiego dystansu podczas debiutu. 1/8 Iron Mana jest idealna dla początkujących i jednocześnie nie wymusza bardzo długiej regeneracji po zakończeniu zawodów. Dystans ten można potraktować jako mocną jednostkę treningową i przygotowanie pod 1/4 w przyszłości. W tym czasie nabierzemy też mnóstwo nowych doświadczeń, które będą tylko procentowały. Przestrzegam Was przed pokusą debiutu na dystansie innym, niż sprinterski, zwłaszcza w sytuacji w której posiadacie braki z zakresu wydolności i wytrzymałości oraz najzwyczajniej w świecie nie trenowaliście w sposób typowy dla połówki czy ćwiartki. Szkoda zmarnować szansę na ukończenie triathlonu na skutek kontuzji czy „odcięcia prądu” na trasie.

 

Zobacz także:
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
0%
Interesujące
100%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%