Aktualnie czytasz:
Pompka rowerowa – akcesorium bez którego nie ruszam się z domu
0

Piękna pogoda, słońce świeci, jest bezwietrznie. Jedzie się po prostu fantastycznie. W godzinę jazdy oddalam się od domu o jakieś 30 kilometrów. Aż tu nagle flak, przebita dętka. Jeżeli nie przewidziałbym tego – miałbym problem. Na szczęście jest zapasowa dętka i pompka rowerowa.

Tak, przebita dętka to najczęstszy defekt nowoczesnego roweru. Może się zdarzyć każdemu i wszędzie. Nie tyczy się tylko rowerzystów MTB, którzy jeżdżą w terenie, albo tylko szosowców jeżdżących na cienkich oponach i niesamowicie wysokim ciśnieniu.

Przebita dętka rowerowa to nie problem. Jeżeli masz pompkę, zapasową dętkę, łyżki i chwilkę czasu. Mi zmiana dętki w moich rowerach zajmuje dosłownie kilka minut. Nie zdarza się często, ale taką ewentualność zawsze biorę pod uwagę.

Kiedyś jeździło się tyko z zapasową dętką, licząc na to, że dopcha się rower do najbliższej stacji benzynowej, na której czynny będzie kompresor. Dlaczego? Otóż pompka była ciężka i miała 35 – 4o cm długości. Nijak było ją wygodnie ze sobą zabierać. W tej chwili pompka rowerowa ma wielkość flamastra. Schować można ją wszędzie, a generuje ciśnienie rzędu 11 atmosfer. Dzięki miniaturyzacji każdy rowerzysta może czuć się swobodnie, nawet kiedy złapie gumę.

Zobacz także:
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
100%
Interesujące
0%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%

Podziel się opinią