Opinie
Aktualnie czytasz:
Rusz się. Kup rower. To najlepsze co możesz dla siebie zrobić
0

Po co tyle jeździsz na tym rowerze? Przecież i tak niczego nie osiągniesz. Nie masz na co wydawać pieniędzy? Tylko blokujesz ruch i utrudniasz życie innym. Te zdania brzmią znajomo? Tak to głos częstej frustracji, którą inni chcą zaszczepić także Tobie.

Wielu wychodzi z założenia, że skoro ja nic nie robię to inni też nie powinni. Jeśli ja jeźdżę autem to rowerzyści nie powinni mi w tym przeszkadzać. Kiedy ja nie mam niczego poza pracą i telewizorem to sąsiad nie powinien inwestować w rower. Zresztą człowiek mieszkający piętro niżej jest jakiś dziwny, bo on mówi, że nie ma telewizora, a mięso je raz w tygodniu.

Tak często widzę ten brak zrozumienia wobec uprawiających sport. Najbardziej ujął mnie list wysłany przez rozpaczoną nastolatkę do Pauliny Holtz w którym skarżyła się, że jest wytykana palcami, bo jako jedyna w swojej miejscowości biega. Sąsiedzi uważają, że jest dziwna, a w kościele obgadują. Tak samo dziwny może wydawać się ktoś, kto bierze udział w zawodach kolarskich, kupuje rower o wartości 5 średnich krajowych, albo kolorowe buty do biegania. Straszne jest to, że w Polsce każda odmienność wzbudza tak negatywne emocje i powoduje brak zrozumienia. Najtrudniej o nie wśród tych, którzy nie mają swojego życia, dlatego skupiają się na cudzym. W głębi serca zazdroszcząc tego, że ktoś inny ma pasję i przede wszystkim samozaparcie i motywację do bycia codziennie lepszym.

Tak drogi Nowaku, bo ten wstający codziennie rano i biegający czy jeżdżący na rowerze przed pracą w rzeczywistości jest bohaterem, a nie dziwakiem, który zapewne robi to tylko po to, aby pokazać swoje nowe buty, albo chce zaimponować innym. To też człowiek na którego najprawdopodobniej przeciętny Kowalski zapłąci w podatkach trochę mniej. Nie będzie też wydłużać tobie kolejki do kardiologa kiedy duszności podczas wchodzenia na drugie piętro będą już nie do wytrzymania.

Ile można szukać wymówek, żeby tylko nie wstać sprzed telewizora i przejść na drugą stronę? Spokojnie, ludzie nie będą patrzeć na ciebie tak zdziwnie jak ty na nich. Nawet jeśli masz sporą nadwagę i widać, że od lat trochę zaszalałeś. Wtedy też będziesz bohaterem, bo wyszedłeś poza sferę komfortu i wiesz, że to jest możliwe. Nikt też nie mówi, że musisz inwestować tysiące w nowy sprzęt. Możesz zacząć od starego górala, a zdolność ratalną zamiast na nowe kino domowe przeznaczyć w przyszłości na sport. Może po czasie będzie dla ciebie tak ważną częścią życia, że całkowicie zmienią się twoje poglądy i priorytety. Przy tym trochę mniej wydasz na gazowane napoje i przekąski z olejem palmowym. W końcu okaże się, że wszystkie te przytyki wobec kolarzy, biegaczy i triathlonistów to była tylko naturalna tarcza, pozwalająca usprawiedliwić samego siebie i przede wszystkim nieróbstwo i frustrację życiową monotonią. Jeźdząc autem nagle zaczniej zostawiać więcej miejsca wyprzedzanym cyklistom, a widząc człowieka biegnącego w deszczu nie będziesz już wjedżać w kałużę czując życiowe spełnienie.

Tak, bo sport to jest coś, co zmienia całkowicie życie. Sprawia, że każdy dzień jest inny. W życiu nagle pojawia się satysfakcja i są nowe cele. Jest także ucieczka od codziennych problemów. Stefa w której jesteś tylko ty i nic innego się w tym momencie nie liczy. To jak schron w lesie, który budując w krzakach jako dziecko miałeś wrażenie, że wchodzisz nagle do innego świata. Potem nagle może się okazać, że na codzień dzięki temu jesteś bardziej zrelaksowany, mniej sfrustrowany, weselszy, lżejszy i zdrowszy. Nawet jeśli zaczniesz na sport przeznaczać więcej, niż byś chciał to będziesz miał kolejny impuls do tego, aby na przykład postarać się o lepszą pracę? W sumie myślę, że to fajna motywacja. Przy tym okaże się, że poznajesz nowych ludzi, których wcześniej uważałeś za dziwaków.

Zobacz także:
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
96%
Interesujące
4%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%