Opinie
Aktualnie czytasz:
Tacx Flow Smart vs Tacx Flux Smart: Czy warto wydać 2000 zł więcej na trenażer z kasetą?
0

Najtańszy trenażer interaktywny z funkcjami typu smart to wydatek około 1100 zł. Jednak można pójść nieco dalej i wydać na przykład 3500. Co w zamian dostaniemy? Czy warto dopłacać?

IMG_1731Tacx Flow Smart był moim pierwszym trenażerem. Od razu pojąłem decyzję, że chcę sprzęt, który będzie „rozmawiać” zarówno z Garminem, jak również komputerem, telefonem czy tabletem. Po co? Przede wszystkim aby posiadać pomiar mocy i na bieżąco analizować każdy trening pod kątem nie tylko prędkości, ale także wydolności (Vo2max), czasów oraz nawet wirtualnych segmentów na Stravie. Jakim cudem?

Interaktywny trenażer tak naprawdę agreguje mnóstwo danych: Moc, kadencję, prędkość, tętno oraz nachylenie terenu. Następnie liczby te można udostępnić dowolnemu urządzeniu czy aplikacji. Stąd na przykład zegarek lub licznik Garmina może automatycznie wyliczać FTP, próg mleczanowy czy wydolność. To daje nam ogólny pogląd na rozwój formy i motywuje do pracy.

Kolejną zaletą trenażera Flow Smart była rzecz jasna kompatybilność z aplikacjami typu Zwift, Strava, Full Gaz oraz dedykowanemu rozwiązaniu Tacx’a, które pozwala m.in wybierać się na wirtualne wycieczki w formie wideo. Patrząc w ekran przenosisz się do Francji czy Hiszpanii, a aplikacja sama dostosowuje opór w zależności od ukształtowania terenu. Rewelacja! Nie sposób pominąć tutaj także bardzo ciekawego rozwiązania jakim jest Zwift. W skrócie to coś w rodzaju gry sieciowej. Mając dostęp do danych przeliczanych przez trenażer możesz brać udział w eventach, wyścigach czy dedykowanych programach treningowych lub zrobić ustawkę ze znajomymi.

Skoro Tacx Flow Smart jest tak genialny to po co wydawać więcej pieniędzy na zakup droższego sprzętu?

IMG_1550Zdecydowałem wydać się nieco ponad 3000 zł na zmianę trenażera na Tacx Flux, który posiada dokładnie te same opcje. Jednak jest to urządzenie, które daje mi więcej możliwości odbywania trudniejszych treningów. Mówiąc najprościej – im droższy trenażer tym większy jest w stanie wygenerować opór. To przekłada się na zdolność symulacji większych wzniesień. Tańsze Flow Smart obsługuje nachylenie do 6%, z kolei Flux do 10%. To dla mnie było niezwykle istotne. Chciałem wejść na nowy etap i zdecydowanie bardziej skupić się na wirtualnej jeździe w górskich warunkach.

Sprawa numer dwa to brak mechanizmu rolkowego w nowym trenażerze. Co to daje? Brak konieczności ciągłej zmiany ogumienia z szosowego na „trenażerowe” lub przepinania kół. Już nie wspominam o tym, że każdorazowe zdjęcie i założenie roweru z trenażera wymusza na nas nową kalibrację urządzenia. To niby nic trudnego, ale z czasem staje się to po prostu nieco uciążliwe. Tym bardziej kiedy codziennie zmieniają się warunki za oknami. To nie jest tak, że dokładnie 30 września mówimy sobie stop. Od dziś do wiosny będę jeździć tylko w domu. Codziennie deszcz w końcu nie pada.

Punkt o numerze trzy to hałas. Tacx Flux nie potrzebuje w ogóle tylnego koła do pracy. Wystarczą jedynie tylne haki naszego roweru. To sprawia, że to urządzenie jest na dobrą sprawę o 50% cichsze od zwykłego trenażera z rolką. Bez problemu mogę nawet po 22 wsiąść na rower i zrobić trening bez obaw o pogorszenie relacji z sąsiadami.

Dochodzi do tego także cięższe koło zamachowe, niż w tańszym trenażerze. Co to daje? Większą bezwładność, co odpowiada za bardziej realistyczne doznania z jazdy. W skrócie – im cięższy trenażer tym tylne koło może się dłużej kręcić po tym jak przestaniecie pedałować. To bardzo istotne z punktu widzenia treningu.

Jaki trenażer kupić na start?

Jeśli generujesz FTP na poziomie 250 W w pełni wystarczy najtańszy trenażer typu Smart, który obsługuje wzniesienia do 6%. Tym bardziej jeśli nie będziesz trenować więcej, niż 2-3 dni w tygodniu. Pojeździj na nim dwa sezony zimowe, osiągnij progres i przesiądź się na droższy sprzęt. Stary trenażer bez problemu sprzedaż z niewielką utratą wartości.

Moim zdaniem dziś nie ma sensu kupować trenażera bez opcji smart

Szkoda trenować bez możliwość precyzyjnego pomiaru efektów. Brak możliwości komunikacji z zewnętrznymi aplikacjami i automatycznego sterowania oporem to najlepszy sposób na frustrację. Jazda w domu to zawsze potworna nuda i obniżona motywacja do utrzymania samego siebie w ryzach harmonogramu treningów. Jeśli tylko masz taką możliwość to dorzuć 400 zł do trenażera i wybierz taki, który jest w pełni interaktywny.

Zobacz także:
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
0%
Interesujące
0%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
100%
Smutne
0%

Podziel się opinią