Wideo
Aktualnie czytasz:
Tacx NEO: Unboxing, instalacja, sound test i pierwsze opinie
0

W tym roku miałem już 3 trenażery. Wkurzyłem się i zdecydowałem się na finalne rozwiązanie – zakup zupełnie innego sprzętu. Razem z wami robię unboxing, konfigurację, łączę się ze Zwiftem i ruszam w pierwsze kilometry. Jak wrażenia?

W pierwszej kolejności musicie pamiętać, że zazwyczaj im droższy trenażer tym jest on cięższy. Ta paczka waży ponad 20 kilogramów i niestety kosztuje w okolicach 5.500 PLN. Dlatego odkrywam nowe zastosowania szwedzkiego wózka, który był moją najlepszą życiową inwestycją.

Maszyneria jest już w domu, a po otwarciu pudła emocje zaczynają sięgać zenitu. W środku znajduje się mnóstwo papierów, ale nie wyrzucajcie tego tak od razu, bo łatwo przeoczyć na przykład kupon na 100 euro do wykorzystania przy zakupie opcjonalnego oprogramowania na PC.

W drugim pakunku znajduje się specjalna ośka, podkładki pod kasetę i specjalna nakrętka. Po co to? Za chwilę wyjaśnię.

Jest i to bydle – Tacx NEO w całej swej ozdobie. Do tego obowiązkowa podstawka pod przednie koło, którą będzie trzeba dodatkowo jeszcze nieco wypoziomować.

Kładę NEO na boku i zabieram się za montaż kasety. Mam 11 rzędową 105tkę. Czy to będzie gadało z moim rowerem, który jest oparty na Dura Ace? Tak, jasne, że tak. Szkoda wydawać kasę na droższe zębatki. Ma się zgadzać tylko marka i ilość zębów.

Ten bębenek, który tu widzicie to tak zwany Multisys. Kompatybilny z Shimano, SRAM i Campa. Dzięki temu montaż się banalnie prosty i nie potrzeba tutaj zbyt dużo umiejętności. Jakbyście mieli jakiś problem to myślę, sklep w którym kupicie trenażer Wam za free z tym pomoże.

Oczywiście warto też zapoznać się z instrukcją w której jest informacja na temat konfiguracji ewentualnych podkładek, jednak mnie one nie dotyczą. Ważne jest też to co napisano obok na temat nakrętki. W komplecie są dwie i trzeba sprawdzić, która będzie dedykowana Waszej kasecie.

To już koniec brudnej roboty. Zostaje jeszcze instalacja ośki i sprzęt jest prawie gotowy. Teraz podłączamy prąd, aranżujemy kable chowając je pod matę i odpalamy maszynerię. Tacx NEO żyje.

Przechodzimy do konfiguracji softu. W pierwszej kolejności każdy trenażer aktualizujemy, bo po co się denerwować. Update usprawnia sprzęt, rozbudowuje funkcjonalności i niweluje wiele błędów. Ta procedura chwilę zajmie, za ten czas warto zainstalować rower.

Pozbywam się tylnego koła i haki osadzam na osi Tacxa. Podkładam też pod koło specjalną podstawę. Ona stabilizuje i poziomuje rower. Czasami jednak cały setup wymaga jeszcze dodatkowego wypoziomowania. Tak jest u mnie ze względu na fakt obecności pod kołem jeszcze specjalnego statywu na komputer. Mała podkładka i już jest idealnie.

Pora na dziewiczy ruch korbą. Jestem wzruszony.

Dobra, zapomniałem o jeszcze jednej rzeczy. Koniecznie sprawdź przed pierwszą jazdą ustawienie naciągu linki tylnej przerzutki. Bardzo często okazuje się, że niektóre biegi nie wskakują jak należy, albo pojawia się dziwny dźwięk przeskakiwania łańcucha. 3 minuty roboty i Tacx NEO jest gotowy do ciężkiej pracy, w przeciwieństwie do mnie. W tej chwili mam z jakieś 38 stopni gorączki, ale nie spocznę dopóki nie odpalę Zwifta i nie zrobię testowej dyszki.

Wcześniej parowanie na Garminie i na samym komputerze w rytm muzyki, której nie da się wyłączyć. Twórcę tego rozwiązania powinna pochłonąć lawa Watopii.

Wreszcie mogę ruszać. Powiem Wam, że pierwsze wrażenia to poezja. Słychać praktycznie tylko napęd, a wrażenia z jazdy są bardzo realne i to w całym zakresie generowanego oporu. O wrażeniach i funkcjach Tacx NEO opowiem Wam w następnym odcinku, dlatego pamiętajcie o zostawieniu suba. Zapraszam też na forum Rowery Jednoślad.pl, gdzie będę odpowiadać na Wasze pytania dotyczące Zwifta, trenażera NEO i pomagać w wyborze sprzętu i jego konfiguracji.

Zobacz także:
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
100%
Interesujące
0%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%

Podziel się opinią