Wideo
Aktualnie czytasz:
Ustawki kolarskie: Dlaczego warto trenować razem?
0

Wszelkie ustawki czy wspólne przejażdżki to nie tylko sposób na treningową samotność, ale przede wszystkim super okazja do rozwoju swojej formy i co równie istotne techniki.

Dzisiaj celowo pomijam aspekty towarzyskie, bo wiadomo – w grupie jeździ się zawsze raźniej. Do tego można się gdzieś zatrzymać, porobić głupie zdjęcia i pogadać. Ważny jest jednak balans pomiędzy treningiem a integracją. Dzisiaj występujemy w czteroosobowym składzie Zwift Team Polska, który ma na celu po prostu się zmęczyć przy sobotnim poranku.

Nie jest to klasyczna ustawka podczas której jeździ się parami i dokonuje regularnych, kolejnych zmian. Tutaj tempo jest bardzo spontaniczne, szarpane, jeździmy interwałowo i każdy ciągnie tyle ile może. To moim zdaniem dużo ciekawszy sposób na wspólne kręcenie. Dlaczego? Bo idealnie przygotowuje pod kątem wyścigów. Dużo sprintujemy, wykorzystujemy wszystkie strefy mocy i tętna. W sumie to chyba ja najbardziej… W każdym razie nie zawsze mam ochotę na grupową pojeżdżawkę w kilkanaście osób, gdzie lecimy cały czas jednakowym, średnim tempem, bo to jest bardziej sposób na regenerację, niż rozwój. Jak jest więcej zawodników to też czas pomiędzy zmianami jest najzwyczajniej zbyt długi, a znormalizowana moc za niska. To nie jest tak efektywne.

Z kolei dziś celem nie jest zachowanie określonej prędkości, choć nie brakowało momentów, kiedy sztywno trzymaliśmy się wartości powyżej 40 km/h. Wyjście na zmianę przy takim tempie prowokuje to bardzo mocnej pracy. W moim przypadku to okolice 320 W i tętno w okolicach 160 uderzeń. Jak tylko zaczynam zwalniać pojawia się pomoc. W innej sytuacji, ktoś z naszej ekipy na przykład zaczyna celowo naciągać, co też jest fajnym impulsem do mocniejszego depnięcia w pedały. To symuluje nieco wyścig i rewelacyjnie motywuje do wychodzenia poza granicę komfortu.

Dlatego stanowi to tak fajny sposób uzupełnienia samotnego treningu. W grupie jest naprawdę rewelacyjna motywacja, prawie jak na zawodach. Z drugiej strony nie brakuje tutaj empatii – na przykład wobec mnie. Nie będę czarować – Jacek i Karol to mocniejsi ode mnie zawodnicy, co samo w sobie prowokuje pewną presję. W takiej konfiguracji jazda jest najbardziej efektywna, bo siłą rzeczy człowiek nigdy nie chce zbyt odstawać od reszty. Dlatego uważam, że tego typu ustawki to najlepszy sposób na adaptację organizmu do znacznie wyższego poziomu wysiłku.

Wspólna jazda to nie tylko trening serca i nóg, ale też technika. Głowa oswaja się do jazdy w peletonie i wyuczam się prawidłowych nawyków, trzymania koła, koncentracji oszczędzania energii. To wszystko potem niezwykle przydaje się na zawodach. Tego nie da się inaczej nauczyć jak poprzez praktykę. Dlatego też dobrze mieć okazję jeździć z bardziej doświadczonymi i wyrozumiałymi ludźmi. Mi na szczęście udało się okryć takie znajomości, czego i Wam życzę!

Zobacz także:
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
33%
Interesujące
67%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%