Wideo
Aktualnie czytasz:
Wszystko co musisz wiedzieć o jeździe na trenażerze w domu: Jak działa Zwift?
2

Od razu uprzedzę wszystkie komentarze typu – nie ma złej pogody bla bla bla. Ja rozpocząłem na dobre sezon na jazdę na trenażerze i się tego nie wstydzę. Polecam jazdę w domu każdemu, zwłaszcza jeśli na wiosnę chcesz pourywać swoich koleszków z grupy.

Tak, moim zdaniem przez kilka miesięcy na trenażerze można zbudować taką formę, którą będziesz mógł zaimponować nie jednemu. Kiedy inni na wiosnę będą znów musieli budować bazę, ty zaczniesz z grubej rury. To dlatego, bo tutaj możesz jeździć typowo treningowo, bardziej precyzyjnie planując każdą aktywność. Interwały, wirtualne wyścigi, testy… to wszystko jest dostępne już w sprzęcie, który kosztuje nieco ponad 1000 zł. To jednocześnie najtańszy sposób na precyzyjny miernik mocy.

Masz pytania dotyczące trenażera, aplikacji czy akcesoriów? Pomoc uzyskasz na naszym forum.

Oczywiście aby odnieść sukces musisz być świadom wielu wad jazdy w domu. Nie chodzi mi o nudę, bo aplikacje typu Zwift czy Full Gas przenoszą do wirtualnej rzeczywistości i pozwolą zapomnieć o tym, że śmigasz w czterech ścianach.

Moim zdaniem największym problemem na trenażerze jest pot. Litry potu. Dlatego obowiązkowy jest wydajny wentylator (nie ma innej opcji) i dodatkowe zabezpieczenie roweru w postaci na przykład takiej dedykowanej osłony. To nie jest duży wydatek, a chroni lakier i wszystkie metalowe elementy przed żrącym działaniem naszych wypocin. Do tego trzeba też pamiętać o specjalnej macie na podłodze. Ona ma nie tylko właściwości tłumiące wibracje, ale także pomaga utrzymać otoczenie we względnej czystości. Na trenażer też ubieram się trochę inaczej, niż normalnie. Może będziecie zaskoczeni tym, że jestem w długim rękawku. Chodzi o to, aby mieć na sobie coś, co chłonie pot, a jednocześnie nie wpływa negatywnie na komfort termiczny. Dlatego najlepsze są na przykład ciuchy termoaktywne. To samo tyczy się rękawiczek. One są głównie po to, żeby ograniczyć ilość wody na podłodze.

No dobrze, ale właściwie dlaczego tak się pocisz na trenażerze? No to raczej normalne, na zewnątrz chłodzi Ciebie wiatr, a tutaj jedynie wentylator. Po drugie (przynajmniej ja) na trenażerze jadę ostrzej, niż podczas normalnego treningu. Z czego to wynika? Choćby z tego, że jestem bardziej zmotywowany do rywalizacji samemu ze sobą. Aktywność jest też krótsza, bo nie tracimy czasu na rekreację, podziwianie okolicy czy odpoczynek na zjazdach. W większości trenażerów nie ma opcji, aby przestać pedałować na dłużej niż na dosłownie kilka sekund. Dlatego specjaliści radzą, aby tak planować trening, aby był on objętościowo krótszy o około 30%. O tyle też jest większy stres dla naszego organizmu.

Na trenażerze także zauważycie większą podatność do wjeżdżania w wysokie strefy tętna. Jesteście w stanie dużo szybciej się zgotować, niż w normalnych warunkach. Przykładowo u mnie już po godzinie jazdy ze stałą mocą 250 watów zaczynam stopniowo przebijać 170 uderzeń, a z mojej głowy leje się tyle wody, że przestaję widzieć na oczy.

Inną kwestią jest też charakterystyka wirtualnego terenu. Ja jestem przyzwyczajony do płaskiego Mazowsza. Tymczasem na trenażerze preferuję jazdę górską. Po 20 minutach jazdy pod górkę o nachyleniu 10% naprawdę zaczynam przechodzić do świata zmarłych. Tymczasem wczoraj na Zwifcie wpakowałem się właśnie w takie okolice. Niby miała to być płaska wycieczka po Londynie, a tymczasem przez dobrą 1/3 treningu nie byłem w stanie używać górnego blatu. Z jednej strony przeklinam, a z drugiej doceniam jak wspaniały jest to wynalazek dla ludzi takich jak ja, którzy na codzień nie mają wielu okazji do wspinaczki na szosie. Dlatego jazda na trenażerze momentami daje mi więcej satysfakcji, niż podróżowanie po okolicy. Co roku jestem niesamowicie podjarany taką odmianą i zdaję sobie sprawę z progresu jaki daje Zwift czy wideo-treningi górskie. Po prostu codziennie cieszę się z tego, że będę mógł trenować, tym bardziej, że po prostu widzę zarąbiste efekty ciężkiej pracy

No dobrze, ktoś zapyta jak to działa, że będąc na płaskiej podłodze w rzeczywistości czuję się jakbym jechał pod górkę. Każdy trenażer typu smart (czyli taki, który ma Bluetooth i ANT+) jest kompatybilny z różnymi aplikacjami, które można odpalić na komputerze, telefonie czy tablecie. Oprogramowanie bezprzewodowo i samoczynnie zwiększa opór trenażera, dlatego patrząc z tej perspektywy czasem może wydawać się Wam niezrozumiałe, że cały czas pedałuję z tą samą kadencją i porównywalną siłą, a mimo to zmieniam co chwilę przełożenia jak podczas normalnej jazdy na zewnątrz.

Ktoś jeszcze zapyta ile i jak trenować, żeby na wiosnę poczuć wyraźny wzrost formy. To kwestia indywidualna. Ja śmigam od 30 do 40 km dziennie przez 5-6 dni w tygodniu, co daje mi około 8 godzin aktywności tygodniowo. Dzielę sobie treningi na wytrzymałościowe, interwałowe, wyścigi i jazdy regeneracyjne. Najważniejszym parametrami podczas każdej jazdy jest oczywiście generowana moc i tętno. Te dwa parametry dają niesamowite możliwości planowania bardzo precyzyjnych aktywności w zawsze powtarzalnych, identycznych warunkach. Jedyną zmienną w tym wszystkim jest nasza noga i to czy ją dziś mamy czy też nie.

Ja kończę swój dzisiejszy trening na Zwifcie. Te 40 km i 75 minut jazdy minęły w mgnieniu oka, mimo, że nie miałem dzisiaj w ogóle formy. Jednak ta aplikacja mnie znów zaskoczyła. To lubię. Nie ma nudy na trenażerze. Trzeba tylko umieć sobie urozmaicić trening.

Jak chcecie to możecie też podejrzeć moją dzisiejszą jazdę na Stravie. Tam Zwift automatycznie wrzuca wszystkie raporty, razem z wirtualnymi śladami GPS, co czasem wyglada dość komicznie dla niewtajemniczonych. Kurde, byłeś dziś w Londynie?

Zobacz także:
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
86%
Interesujące
14%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%
2 Komentarze

Podziel się opinią