Wideo
Aktualnie czytasz:
Wyprawa do Szpitala Medicover: Wyciągnięcie śrub ze stawu skokowego. Dzień 1
Artykuł:
0

No i po kilku latach przyszedł czas na usunięcie zespolenia z obu kostek podudzia nogi lewej… Mam w niej nieco żelastwa, które ogranicza mnie ruchowo i uniemożliwia biegania, przez co w pełni aktywny trening. Przez uraz do państwowej służby zdrowia zdecydowałem się na wizytę w Szpitalu Medicover.

Zapraszam do obejrzenia części drugiej, kręconej podczas kolejnego i ostatniego zarazem dnia pobytu.

Dzień dobry, dziś nieco nietypowo zaczynamy dzień, bo bladym świtem. Dzień bardzo nietypowy, bo, że tak powiem, będę offline, bo wybieram się w dosyć nietypowe miejsce, w którym spędzę jakieś mniej więcej 24 godziny. Niestety będzie to szpital do którego właśnie teraz się wybieram.
Wniosek z tego wszystkiego jest taki, a przynajmniej pierwszy i pierwszy plus z dzisiejszego porannego wstawania jest następujący – mało warszawiaków pracuję na 8. Tak mi się przynajmniej wydaję, bo jest 7:20, już po 7:20, a na ulicach jak na razie nie ma korków i być może jest to jakiś sposób, by szybciej docierać do celu w stolicy tylko trudno jest z kimś się umówić na spotkanie na 8 rano i kogoś zmuszać do takiego porannego wstawania, a najtrudniej zmuszać jest do tego samego siebie. Wiem i czuję to dzisiaj na swoim przykładzie bardzo mocno. Do szpitala jeszcze kawałeczek, jedziemy na sam koniec praktycznie Wilanowa tylko ktoś przedzie się po prostu strasznie wlecze, a dobra… tir. No dobrze, jeszcze do celu parę kilometrów.
I oto już jesteśmy, tutaj w tym szpitalu jest bardzo ciekawy parking, w którym nawet cinquecento kręcić byłoby dramatycznie. Bardzo łatwo jest zahaczyć tyłem, zwłaszcza, gdy ktoś ma długi samochód, ale na szczęście jest dużo wolnych miejsc. Na spokojnie, wyjątkowo przodem można sobie wjechać jak nikt nie stoi obok, no dobra. Musze się jeszcze „zzipować” bliżej słupka, żeby po pierwsze innym było łatwiej, a po drugie, żeby mieć troszeczkę mniej poobijaną blachę od drzwi innych samochodów.

No, mam nadzieję tylko, że będę w stanie wrócić tym samochodem. Lekarz powiedział, że bez problemu dam radę, ale w końcu to nadal powinno boleć teoretycznie. Ciekawe jak bardzo.

Znajdujemy się w szpitalu państwowym, z karty NFZ płatne z ZUSU, z ZUSU jedyne 500 złotych miesięcznie. Taki ponury żarcik. Jeju, gdyby tak wyglądała państwowa służba zdrowia i tak wyglądały pokoje w państwowej służbie zdrowia… nie da się tego niestety skomentować.
Zabieg będzie za godzinę, jako kolejny wywiad ze mną, ale nie w roli gwiazdy, ale w roli pacjenta wywiad. Mam pójść pod prysznic, skorzystać z tego specjalnego antybakteryjnego żelu, następnie, jeżeli będzie taka konieczność to girę ogolić i ubrać się w ten szykowny strój. A jeszcze, najważniejsze, dostałem wejściówkę na imprezę i impreza ma się zacząć za godzinę.

No, już po wszystkim jak widać na załączonym obrazku. Spokojnie, to nie grzybica, to żółty środek do dezynfekcji, które zawsze przed operacją się używa w sali. Tak jak myślałem, boli jak cholera. Dano mi tabletki przeciwbólowe, na szczęście już teraz jest to w tabletkach, a nie dożylnie. Jestem taki trochę skołowany jeszcze po psychotropach, które dostałem przed zabiegiem. Na szczęście zostałem już odłączony od tego, bardzo tego nie lubię, już nie przyjmuję kroplówek. Mało tego, już mogę jeść i jakkolwiek by to zabrzmiało, ale szpitalna restauracja zrobiła tutaj dedykowany dla mnie posiłek. W tle oczywiście gra telewizor, a za chwilę namierzę kartkę na której jest podane moje hasło do WIFI, wszystko super, wszystko wspaniale, gdyby ta noga mnie tak nie bolała. Spodziewałem się tego, że będzie bolało, ale nie wiedziałem, że aż tak. Mam nadzieję, że nie będzie ta gira puchnąć, bo wtedy będzie słabo trochę. Zobaczymy co będzie dalej. Teoretycznie powinienem jutro wyjść, ale czy dam radę jutro wrócić samochodem – tego nie wiem, będę musiał porozmawiać z lekarzem.

Zobacz także:
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
0%
Interesujące
0%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%