Wideo
Aktualnie czytasz:
Sztuka szybkiego i bezpiecznego pokonywania zakrętów na rowerze: 4 podstawy
0

Każdy początkujący, który choć raz był na ustawce, albo startował w zawodach zdziwił się jak inni potrafią szybko pokonywać zakręty i zyskiwać dzięki temu przewagę nad innymi. To kwestia odpowiedniej techniki, którą trzeba doskonalić latami, aby dojść do perfekcji.

Szybka i bezpieczna jazda po winklach na rowerze to nie jest rzecz, której nauczymy się w sezon czy dwa. Sam jeżdżę na motocyklu od 10 lat i cały czas się uczę, nieustannie widzę braki i popełniane błędy, które wychwytuje na wideo. To samo tyczy się jazdy na rowerze. Zasady pokonywania łuków czy nawrotów są bardzo podobne, a prawa fizyki niezmienne.

Numerem jeden będzie najbardziej podstawowa zasada. W zakręcie nigdy nie hamujemy. Dostosowujemy prędkość wejścia w zakręt odpowiednio wcześniej. Jeśli będziemy ciskać po klamkach w łuku to w najlepszym przypadku albo nas wyprostuje i rower będzie chciał uciekać na zewnątrz, albo zablokujemy któreś z kół. Bez względu czy to będzie przód czy tył skończy się to tak samo.

Zasada numer dwa to patrzenie do przodu. Nie gapimy się pod koła, ani na rower czy tyłek przed nami, patrzymy tam gdzie chcemy jechać, a nie tam gdzie jedziemy. Przez krótkowzroczność możemy być w wielu momentach zaskoczeni, nie dostosujemy prędkości, źle wejdziemy, albo wyjdziemy z zakrętu nie tam gdzie powinniśmy. Do tego dochodzi nawierzchnia. Szukaj piasku, dziur, pasów albo wody.

Pozycja trzy to nitka zakrętu. W jaki sposób ją pokonywać? Tutaj trzeba się nauczyć pewnych odruchów. Bez względu na to czy będzie to rower czy motocykl. Widzicie te słupki porozstawiane na torze? Pierwszy to punkt wejścia w zakręt. Maksymalnie szeroki. Tutaj mamy już ustabilizowaną prędkość, tutaj też zmieniamy pozycję. Kolejny słupek to szczyt zakrętu – inaczej apex w który celujemy. Ostatni to punkt wyjścia.

Wchodząc w winkiel musimy zawsze wyobrażać sobie te 3 punkty i optymalnie dobrać linię zakrętu. To zazwyczaj nie najkrótsza, ale najszybsza ścieżka. Dzięki temu zakręt pokonamy nie wytracając zbyt wiele prędkości a jednocześnie bezpiecznie. Dlaczego? Bo wchodząc szerzej zmniejszamy kąt łuku, niejako „prostujemy drogę” i jednocześnie mamy możliwość sięgnąć dalej wzrokiem.

Cztery to praca ciałem. Tak samo jak robią to motocykliści. Celem jest obniżenie środka ciężkości i jednocześnie przerzucenie jej do wnętrza zakrętu. Stąd to kolano. Stąd ugięte łokcie i głowa poprowadzona nisko, równolegle do asfaltu a jednocześnie w przeciwnym kierunku do wektorów siły odśrodkowej. Tutaj trzeba się nieco przełamać, aby dopracować do perfekcji bezpieczne złożenie roweru oraz kierownika. Wiele osób, w tym ja ma obawy czy nie przesadzimy z kątem zejścia i ogumienie nie straci przyczepności. Na szczęście opony szosowe są projektowane z myślą o jeździe przy dużym odchyleniu bocznym. Dlatego przy prawidłowym balansowaniu ciałem na przyczepnej i dobrej nawierzchni bez problemu można zachować pełną przyczepność także pod kątem 45 stopni.

Jak trenować? Jeśli masz motocykl to idź na tor. Każdy organizuje szkolenia albo track day. Technikę jazdy trzeba ćwiczyć tak samo jak siłę czy wydolność. Sam mam mnóstwo braków i przy każdej możliwej okazji staram się podszlifować mądrą jazdę na zakrętach.
Jeśli z jednośladów bliski Tobie tylko rower to śmigaj na ustawkach i obserwuj mądrzejszych. Patrz jaką obierają ścieżkę przed, w środku oraz na wyjściu z zakrętu. Jak głęboko schodzą na tak zwane kolano. Jak pracują łokciami, głową tyłkiem na siodełku oraz kolanem. Sporo możesz zrobić też samemu. Poszukaj winkli w okolicy i męcz je w nieskończoność. Jak masz możliwość zabierz ze sobą kamerę, albo poproś ziomka, aby nagrał telefonem Twoje przejazdy. Przełamuj niepewność, ale rób to mądrze. Wszystko po to, aby być szybszym i nie zostać urwanym na ostrych zakrętach.

Zobacz także:
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
50%
Interesujące
50%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%