Aktualnie czytasz:
Bikehack enduro dla początkujących#1: Zakręty – jak być szybszym i jechać tam gdzie się chce?
To warto wiedzieć
0

Kilkanaście lat temu, w ostrzejszych odmianach sportów rowerowych liczyła się tylko jazda. Mało było rozmyślania o teorii. Ze świecą można było szukać artykułów i porad, nie było poradników wideo. Wszyscy katowali i na własnych błędach uczyli się kolejnych nowości, pokonując następne szczeble rowerowego skila. No… może trochę przesadzam. Były przecież filmy takie jak Kranked czy New World Disorder, gdzie można było podglądnąć rowerowych PROsów, będących poza zasięgiem przeciętnego zjadacza chleba. Ciężko jednak nazwać te produkcje edukacyjnymi. W takich oto realiach pierwsi zjazdowcy stawali się zjazdowcami. Enduro nie istniało. Obozy rowerowe i lekcje nauki jazdy na rowerze były rzadkością.

Dzisiaj po tamtych czasach nie ma już śladu, a rowerowa rzeczywistość w Polsce mocno się zmieniła. Początkującym rowerzystom jest generalnie łatwiej. Kilka mądrych głów pochyliło się nad kwestią nauki jazdy na rowerze, w wyniku czego powstały szkoły rowerowej jazdy, a różne poradniki stały się powszechnie dostępne. Tygodnie, a może i miesiące spędzone na indywidualnym odkrywaniu tajników rowerowej jazdy, można zamienić na weekendowy wyjazd szkoleniowy, gdzie instruktor w kilku zdaniach odkryje przed nami sporo tajemnic. Nie każdy ma jednak na to czas i środki.

Dla osób które nie mają możliwości/czasu/nie chcą koncentrować się na profesjonalnych lekcjach rowerowej jazdy, prezentuję mały, podstawowy bikehack, który co prawda nie zastąpi szkolenia, ale na pewno pomoże każdemu początkującemu riderowi górskiemu.

Zastanawialiście się kiedyś nad ustawieniem korb podczas pokonywania ostrzejszego zakrętu? Nie chodzi mu tutaj o to która noga jest na przodzie – to kwestia indywidualnych preferencji. Bardziej mam na myśli ułożenie nóg w pionie – która noga ma być wyżej? Dla początkujących zasada jest prosta i uniwersalna – zewnętrzny pedał opuszczamy, wewnętrzny unosimy. Wyjaśnijmy na przykładzie. Jeśli zbliżamy się do zakrętu w lewo, to bliżej ziemi ustawimy pedał prawy (zewnętrzny), unosząc tym samym pedał lewy (wewnętrzny). Dla zakrętu w prawo analogicznie – dociśniemy pedał lewy unosząc prawy. Równocześnie większość masy ciała staramy się przekazać na nogę położoną niżej (zewnętrzną).

Co zyskujemy przez ten prosty zabieg? Obniżamy znacznie środek ciężkości, ułatwiamy sobie pochylenie roweru we właściwa stronę, a bieżnik opony ma szansę mocniej ‚wgryźć’ się w podłoże.

Najważniejsze to wyćwiczyć ten ruch (nawet na płaskim kawałku ogródka, jeżdżąc slalomem od zakrętu do zakrętu), aby później na trasie ustawiać korby automatycznie w poprawnym położeniu. Gdy opanujecie tę technikę i zaczniecie zakręcać coraz szybciej, z czasem poczujecie że niektóre zakręty (np. z wyprofilowaną bandą), można pokonywać jeszcze szybciej na ustawionych poziomo korbach. To będzie już początek zabawy i pierwszy powiew stanu tzw. flow, w którym po trasie płyniemy z radością, a nie walczymy o przetrwanie :). Wymaga to jednak trochę praktyki i treningu.

Uwierzcie – czasami podpowiadałem ten mały bikehack początkującym znajomym. Wszystkim którzy mieli kłopot ze skręcaniem i spróbowali ustawiać korby w opisany powyżej sposób, od tego momentu zjeżdżało się po prostu lepiej. Powodzenia!

Zobacz także:
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
50%
Interesujące
50%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%
O autorze
Zdjęcie profilowe Piotr Horniak
Piotr Horniak