Wideo
Aktualnie czytasz:
Co robić, aby szybciej jeździć na rowerze? Ten prosty sposób przyniesie najlepsze efekty
To warto wiedzieć
0

Jest sobota. Przed godziną zakończyłem ostatnie zawody w tym sezonie. To była Bielańska Czasówka na bardzo krótkim dystansie niespełna 6 km. Pewien niedosyt pozostał, więc razem z kumplem postanowiliśmy zrobić jeszcze godzinny trening na dobicie tego dnia.

Może to niezbyt rozsądne, może powinienem odpoczywać, ale wspólnej jazdy z Karolem nigdy nie odmawiam. Dlaczego? Bo to człowiek z mazowieckiej czołówki z którym jazda jest dla mnie niezwykle wymagająca. No bo co powiecie na konieczność trzymania prędkości 40 – 44 km/h? Oczywiście nie tylko na kole, ale także podczas swojej zmiany. To jest najwyższy poziom motywacji do pracy poza strefą jakiegokolwiek komfortu. Do tego pojawia się jeszcze utrudnienie w postaci naprawdę morderczego wiatru – śmigającego raz z godziny dwunastej, raz drugiej lub dziesiątej.

Teraz ktoś zapyta co w tym wszystkim jest takiego rozwojowego. Zauważ, że to nic innego jak interwały powyżej progu czyli jazda ze zmienną mocą. Na kole teoretycznie odpoczywam (zależy od wiatru i ustawienia się), a przy wyjściu na prowadzenie staram się utrzymywać narzucone, mocne tempo silniejszego ode mnie zawodnika. To słowo klucz, bo najlepsze efekty osiągamy właśnie w takiej konfiguracji, kiedy pozostali uczestnicy ustawki są na wyższym od Was poziomie. Nie macie wyboru, wychodząc na czoło wiatru czuje się taką presję, że przekracza się pewne granice do których sami normalnie się nie zbliżycie.

No dobrze, ale po co robić to interwałowo, jak można po prostu zabrać ze sobą drugą osobę i jechać razem równym tempem? No tu pojawia się problem – bez zmiennego tempa szybko wybije wam korki. Organizm moim zdaniem najlepiej adoptuje się do wysiłku kiedy cała ta jazda jest taka właśnie szarpana – jest czas bardzo wytężonej pracy i odpoczynku. Dla przykładu – zależy mi na tym, aby jak najwięcej jeździć w granicach 300 W. W normalnej sytuacji nie wytrzymam takiego tempa przez więcej niż powiedzmy te 15-20 minut. W przypadku interwałów mogę na przykład zrobić 10 powtórzeń po 5 minut w tej strefie mocy dzieląc to zmiennym czasem odpoczynków. W kolejnej fazie ograniczamy długość relaksu, sukcesywnie przyzwyczajając organizm do jazdy w docelowej strefie watów. W moim przypadku to naprawdę działa. Tak przekraczałem kiedyś próg 180 W, potem 200. Teraz bardzo bym chciał umieć jeździć z trójką na przodzie. Dlatego zawsze kiedy czuję słabość zadaję sobie pytanie – co mam zrobić żeby jeździć w zwiększą mocą? Jeździj z większą mocą panie Leszku!

Rzecz jasna nie zawsze jeżdżę w taki sposób. W moim tygodniowym harmonogramie nie brakuje też jazdy w tempie rozjazdowym, albo ustawek w wolniejszym tempie. Tak dla przyjemności. Jednak moim zdaniem jeżdżąc cały czas bez wkładania większego wysiłku nie zauważymy postępów. Zatrzymamy się na pewnym poziomie i koniec. Jest możliwa także taka sytuacja, że będziemy notorycznie zmęczeni dużymi dystansami, które pokonamy bez wychodzenia poza granice komfortu i jednocześnie będziemy sfrustrowani brakiem progresu. Ja kiedyś też dałem się na to nabrać. Dlatego od pewnego momentu zacząłem jeździć trochę mniej, ale mocniej i w sposób bardziej szarpany.

Wracając do tematu – oczywiście dziś plan treningowy się nie powiódł z kilku względów. Po pierwsze jestem 2 godziny po zawodach, po drugie ostro wieje i gubię koło przez co odpoczywanie nie do końca mi wychodzi. Pomimo względnie niskiego tętna czuje nudności, pieczenie i braki węgli. Reasumując – po około 50 minutach jestem zgotowany. To też zasługa Karola, który bardzo mi pomaga w treningach. Często mnie wystawia do wiatru i akceptuje moje zwalnianie. Mimo to nie krzyczy. To z jednej strony bardzo frustruje, bo ktoś zmusza człowieka do robienia czegoś czego bardzo by nie chciał, z drugiej jest się po wszystkim bardzo wdzięcznym. Tak samo to działa u mnie. W tym momencie klnę, jest mi niedobrze, nie mam siły, jednak mimo to walczę, co daje potem niesamowitą satysfakcję i realną szansę do rozwoju siły i wydolności. Dlatego polecam wszystkim od czasu do czasu tego typu treningi, pomimo tego, że wiele osób pewnie się ze mną nie zgadza.

Zobacz także:
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
10%
Interesujące
70%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
20%