Wideo
Aktualnie czytasz:
Czym grozi jazda na rowerze ze złą kadencją? Jak poprawić tempo pedałowania?
To warto wiedzieć
0

Dzisiaj powraca jak bumerang temat prawidłowej kadencji podczas jazdy na rowerze. Jakie powinno być średnie tempo pedałowania? Dlaczego nieprawidłowa technika kręcenia negatywnie wpływa na naszą prędkość i samopoczucie? Jak poprawić swoją kadencję?

Wbrew pozorom to dzień regeneracji po triathlonie, ale za każdym razem widząc szanse na niewielki draft nie mogę zmarnować takiej okazji. Tak samo jak nie umiem przejść obojętnie obok takich widoków i nie zatrzymać się choć na chwilę. Tego dnia dużo rzeczy mnie rozpraszało, zwłaszcza w tajnej miejscówce, gdzie miałem okazję uzupełnić nieco węglowodanów i witaminy C. Jedzmy wiśnie to samo zdrowie.

Zdrowa jest też zoptymalizowana kadencja, czyli prędkość pedałowania, albo inaczej rytm. Wszystkie badania mówią o tym, że najbardziej wydajna i bezpieczna jest jazda z zachowaniem 90 obrotów korbą na minutę. Tego też się trzymam, choć jeszcze dwa lata temu osiągałem góra 70. To wynik złych przyzwyczajeń i przekonania, że takie siłowe ugniatanie kapusty świadczy o naszej sile. W górach kiedy skończą się nam przełożenia to może i tak. Jednak w normalnych warunkach takie pedałowanie sprawia, że tak naprawdę jesteśmy wolniejsi, bardziej zmęczeni, mniej wydajni oraz cierpimy na bóle stawów i mięśni. Ja bym to porównał do zasady działania silnika spalinowego. Jeździliście kiedyś samochodem na zbyt wysokich biegach i za niskich obrotach? To jest dokładnie to samo.

Nogi jak silnik potrzebują bezwładności podczas obrotu. Pedałowanie powinno być płynne, a nie skokowe. Większa kadencja wpływa na znaczne polepszenie techniki kręcenia korbą i sprawia, że w rzeczywistości wektory sił to nie tylko ruch wertykalny, ale także horyzontalny. Siłą rzeczy pedałujemy bardziej na okrągło, czego nie powinniśmy mylić z ciągnięciem korby. To jeden z silnie zakorzenionych mitów odnośnie pedałów zatrzaskowych. Taka technika sprawdza się wyłącznie podczas sprintów i mocnych podjazdów.

Problemy z kadencją to nie tylko kwestia braku adaptacji mięśni i układu nerwowego, ale także nieprawidłowego sposobu obsługi biegów w rowerze. Naprawdę jazda na małym blacie nie jest niczym złym i nie stanowi o sile lub jej braku. Cokolwiek się dzieje na drodze – czy jedziesz z wiatrem czy pod wiatr, z górki czy pod górkę, trzymaj bardzo zbliżoną kadencję i płynnie operuj przerzutkami. Dzięki temu będziesz szybszy a jazda płynna i bez nagłych skoków mocy, które wybijają z rytmu. Wyjątkiem znów będą oczywiście wszelkie sprinty i kilkunastoprocentowe podjazdy.

Choć nie mam dużego doświadczenia, to wiem, że największą moc uzyskuję przekraczając 95 obrotów korbą na minutę. Dlatego na czasówkach, testach FTP czy wyścigach trzymam się zawsze bliżej kadencji 100. Tak samo robię w dni regeneracyjne, kiedy chcę dać nogom odpocząć. Wówczas ograniczam moc, ale zachowuję wysokie tempo pedałowania. Wówczas mam wrażenie, że pracuję bardziej płucem, niż mięśniami.

Jak można poprawić technikę pedałowania i jednocześnie przyśpieszyć kadencję? Po pierwsze potrzebny będzie licznik z obsługą kadencji. Taki można kupić już za 300 zł. Inną opcją jest wyposażenie siebie w bezprzewodowy sensor, albo miernik mocy montowany w pedałach lub na ramieniu korby. Budżetową opcją jest metronom w formie aplikacji w telefonie, który będzie ustalać nam rytm pedałowania.

Oczywiście złych nawyków nie da się zmienić tak z dnia na dzień. Najlepiej zwiększać średnią kadencję stopniowo. Dziś 75 obrotów, za tydzień trzymaj już 80. Po 2-3 tygodniach jazdy uda Ci się przestawić w okolice 90. Trzymam kciuki, bo wiem, że nie zawsze jest to łatwe zadanie i sam w przeszłości musiałem sporo pracować nad poprawą swojego kręcenia korbą. Było warto. Jazda jest szybsza, mniej męcząca, przestały boleć plecy, kolana i mięśnie.

Zobacz także:
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
14%
Interesujące
57%
heh...
29%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%