Aktualnie czytasz:
Czym smarować amortyzator rowerowy na co dzień? Podpowiadamy!
0

W ostatnim tekście poruszyłem temat szybkiego mini serwisu amortyzatora przedniego, który polecam wykonać przed każdą jazdą (-> link <-). O ile samą metodologię postępowania mamy już omówioną, o tyle w tekście pojawiało się tajemnicze ‚smarowidło’. Czym ono jest? Na wstępie uspokajam: nie jest to smalec, nie jest to także technologia z NASA. Dzisiaj czas odpowiedzieć na pytanie: jaki środek najlepiej zadba o nasz amortyzator z zewnątrz?

Na rynku pełno jest różnego rodzaju specyfików dedykowanych do zewnętrznego smarowania widelców. W formie płynnej, w sprayu, home made znalezione na forum – do wyboru do koloru. Przez kilka lat miałem okazję przetestować różne z nich. Generalna zasada jest prosta: lepiej użyć jakiegokolwiek dedykowanego smarowidła i czyścić regularnie amortyzator, niż nie robić nic. Zadbany widelec odwdzięczy się nam dłuższą, przyjemną pracą. Czy jest jednak sens wydawać kupę kasy na dedykowane środki z najwyższej półki?

Wydaje mi się, że nie. Jeśli nie potrzebujemy komfortu jaki daje nam zakup gotowego środka w sprayu i jesteśmy w stanie wygospodarować w naszej skrzyneczce na narzędzia miejsce na mała strzykawkę lub inny aplikator, polecam stosować po prostu olej do amortyzatora. Dokładnie ten sam, którego używamy wg zaleceń producenta naszego widelca do smarowania go od wewnątrz.  No bo na logikę – skoro producent zaleca środek X do smarowania uszczelek z jednej strony (od wewnątrz), to niemalże pewne jest, że ten sam środek nie wyrządzi im żadnej krzywdy, jeśli zaaplikujemy go na dokładnie te same uszczelki od zewnątrz. Kwestie potencjalnych uszkodzeń mamy zatem wyjaśnioną.

Wygodny aplikator (np. mała strzykawka – nie polecam prób naniesienia oleju bezpośrednio z butelki) zniweluje do minimum niebezpieczeństwo zachlapania innych elementów podczas nakładania. W końcu nikt nie lubi oleju na tarczy hamulcowej, który może się tam znaleźć w przypadku zabaw środkami w sprayu. I tak wyjaśniliśmy kwestie bezpieczeństwa aplikowania.

Pozostała jeszcze czysta ekonomia – skoro kupiliśmy olej, bo prędzej czy później będziemy używali go do serwisu amortyzatora, to tak na prawdę nie ponosimy żadnych dodatkowych kosztów. Kilka mililitrów zużytych na zewnętrzne wyczyszczenie widelca w skali całego sezonu nie nadszarpnie zbytnio naszych zapasów oleju. Dla maksymalnie oszczędnych dorzucam jeszcze jeden argument – cena za mililitr będzie prawdopodobnie dużo bardziej atrakcyjna niż jakiegokolwiek innego, dedykowanego środka :).

Zobacz także:
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
0%
Interesujące
100%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%
O autorze
Zdjęcie profilowe Piotr Horniak
Piotr Horniak