Opinie
Aktualnie czytasz:
Damper powietrzny czy sprężynowy? Który wygra w przyszłości?
0

Dylematy rowerowe powoli stają się moją specjalnością. Tym razem poruszę kolejny delikatny dla niektórych temat i postaram się przybliżyć nieco tematykę związaną z różnicami pomiędzy amortyzatorami powietrznymi, a sprężynowymi. Jako że w kwestii topowych przednich widelców temat jest już poniekąd rozstrzygnięty i w opisie zdecydowanej większości pojawia się słowo AIR, porównanie przeprowadzę na podstawie damperów.

No właśnie – w kwestii widelców temat jest już rozstrzygnięty, ale nie było tak zawsze. Jeszcze kilka lat temu w zdecydowanej większości amortyzatorów przednich medium ściskane stanowiła sprężyna. Było to dokładnie wtedy, gdy powietrzne dampery traktowano jako swego rodzaju awangardę. Świat idzie jednak do przodu i wraz z pojawieniem się tendencji lżejsze=lepsze, powietrzne tłumiki stopniowo wyparły sprężynę na przodzie i obecnie można ją znaleźć jedynie na wyposażeniu tańszych modeli. Czy taki sam los spotka tylne zawieszenie?

Początki powietrza w amortyzacji nie należały do najbardziej udanych. Rowerowy świat obawiał się tłumików powietrznych. Pierwsze systemy AIR były jak na tamte czasy bardzo skomplikowane i niekiedy awaryjne. Przewyższały możliwości większości domowych warsztatów, a niekiedy i tych uznawanych za profesjonalne, co powodowało że ceny fachowo wykonanych serwisów i napraw amortyzatorów z naklejką AIR szybowały w niebiosach. Dodatkowo ta progresywna charakterystyka pracy powietrznych tłumików… Ach ta progresja – przecież nie może być tak, że amortyzator w miarę uginania się utwardza – podczas pracy powietrznego tłumika, ciśnienie stopniowo wzrasta, sprawiając że uginanie kolejnych milimetrów wymaga coraz większego nacisku. Amortyzatory miały być liniowe i kropka. A liniowość zapewniała sprężyna, która niezależnie od ugięcia zachowywała swoją charakterystykę i twardość. I tak było przez wiele lat.

Wraz z upływem czasu powietrzne amortyzatory stawały się coraz bardziej dostępne, a rzesze ludzi nauczyły się profesjonalnie z nimi obchodzić. I nagle pojawiła się tendencja na lekkość w rowerach. To był gwóźdź do trumny ważącej swoje sprężyny w przednich widelcach. Progresywność stała się zaletą. Sprężyna stała się kłopotem i zbędą wagą. Kto to widział, żeby wymieniać sprężynę, aby dopasować do swoich potrzeb twardość amortyzatora, jeśli można zrobić to za darmo pompką do amortyzatorów w minutę? W podobne tarapaty popadła sprężyna w damperach. Powietrzne tłumiki zaczęto z powodzeniem stosować nawet w najcięższych odmianach kolarstwa, a rowery ze stuprocentowymi systemami AIR zaczęły pojawiać się w zawodach DH. Zawsze musi być jednak jakieś ale. O ile ze sprężyną w widelcach powietrze rozprawiło się bardzo szybko, o tyle w damperach nie poszło już tak łatwo i ekspansja systemów AIR na pewnym zaawansownym etapie stanęła.

20180520_175730

20180520_175754

Dlaczego? Ze względu na wspomnianą już liniową pracę damperów, która jest pożądana przez każdego lubiącego nieco bardziej agresywny sposób jazdy. Warto zauważyć, że przypadku niektórych ram projektowanych do pracy z damperem sprężynowym powietrze się nie sprawdzi. To samo tyczy się konstrukcji przystosowanych wyłącznie do tłumików powietrznych, gdzie niekiedy nie ma nawet miejsca na sprężynę. Sprężyna obroniła swoją pozycję dla konkretnych zastosowań, w których póki co jest bezkonkurencyjna.

Myślę, że jeszcze przez przynajmniej kilka lat sprężynowe dampery (co prawda na mniejszą skalę), będą musiały obowiązkowo znaleźć się wśród topowych powietrznych modeli każdego producenta. Co będzie dalej? Ciężko powiedzieć. Bo czy ktoś podejrzewał kilka lat temu, w świecie opanowanym przez koła 26″, że za jakiś czas będzie kupował oponę w rozmiarze 27,5″?

 

Zobacz także:
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
0%
Interesujące
100%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%
O autorze
Zdjęcie profilowe Piotr Horniak
Piotr Horniak