Aktualnie czytasz:
Jak szybko podjeżdżać pod wzniesienia rowerem i co z kadencją?
0

Szybka jazda rowerem to pokonywanie własnych słabości, walka z wiatrem, z brakiem sił, bólem mięśni, a także z ukształtowaniem terenu. Nawet ja – mieszkaniec najbardziej płaskiego województwa w Polsce – Mazowsza, na swojej ulubionej trasie szosowej mam kilka długich, męczących podjazdów…

Jak podjeżdżać pod wzniesienia nie tracąc pędu lub raczej tracąc go jak najmniej? W sumie to co teraz napiszę tyczy się zarówno podjazdów po równym jak stół asfalcie jak i pokonywania terenowych wzniesień. Otóż najważniejsze jest utrzymanie optymalnej dla nas kadencji, czyli takiej, przy której czujemy się najbardziej wydajni. Jeżeli chcemy zachować możliwie jak największą prędkość na podjeździe nie możemy pozwolić sobie na brak naszej reakcji wtedy, gdy zaczyna nam być ciężko i nasze nogi zwalniają.

Żeby podjechać wzniesienie należy przed nim się solidnie napędzić, a w trakcie jego pokonywania redukować biegi – pojedynczo, jeden po drugim – tak, aby zachować cały czas zadaną, optymalną dla nas kadencję. To pozwoli nam, przy odpowiednim wysiłku, w zależności od kąta nachylenia i długości podjazdu, na zachowanie sporej prędkości i zanotowanie jak najmniejszej straty czasowej. Po pokonaniu podjazdu, będąc na niższych biegach powinniśmy multiplikować je tak, aby za chwilę osiągnąć tę samą prędkość co przed podjazdem – lub też większą, jeżeli za szczytem jest zjazd.

A teraz rada turystyczna – jeżeli chcecie się zatrzymać w czasie waszej turystycznej przejażdżki, róbcie to zawsze na szczycie podjazdu. Ruszanie z miejsca i to jeszcze pod górę – nie należy do najprzyjemniejszych.

Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
13%
Interesujące
73%
heh...
7%
Że co?
7%
Grrrr!
0%
Smutne
0%

Podziel się opinią