Opinie
Aktualnie czytasz:
Jakie efekty daje jazda na trenażerze? Jak wygląda treninig na Zwift?
0

Dawniej chcąc zachować bazę treningową zimą, lub wręcz rozwijać wydolność i siłę na rowerze konieczne było przyzwyczajenie się do jazdy na mrozie lub samozaparcia do jazdy na zwykłym trenażerze. Wraz z rozwojem techniki możemy trenować jednocześnie bawiąc się… Zwiftem.

Ideą jest przede wszystkim przeniesienie jazdy na rowerze do świata gier. Budowanie swojego awatara, zdobywanie kolejnych kilometrów, podjazdów i doświadczenia (punktów XP). Do tego mamy możliwość brać udział w wirtualnych wyścigach czy wspólnych sesjach treningowych. Wszystko bez wychodzenia z domu, jednak też nie za darmo. Miesięczny koszt korzystania z platformy to 15$. To sporo jak na przeciętnego polskiego użytkownika. Opłata musi być wniesiona poprzez kartę płatniczą lub konto PayPal. Jeszcze jedną wadą może okazać się brak języka polskiego w aplikacji.

Poza powyższym Zwift oferuje wiele możliwości ułatwiających zimowe treningi i rozwój. Najważniejszą z nich jest motywacja i zupełnie inne podejście do jazdy na trenażerze. To wirtualny świat w formie gry sieciowej. Mamy do wyboru dziesiątki tras i krain. Możemy jeździć wokół wulkanu, pokonywać najwyższe szczyty górskie, zwiedzać dżunglę czy ścigać się po Londynie. Dostępne są tryby swobodnej jazdy i zwiedzania, eventy (ustawki), wyścigi i grupowe treningi w trybie ERG.

Z mojej perspektywy przy niesprzyjającej aurze, na Zwift mogę skupić się na wykonywaniu takich treningów, na jakie nie mogę sobie pozwolić w mojej okolicy. Tutaj najczęściej realizuję ćwiczenia rozwojowe, zwiększające FTP czy Vo2Max. Nie muszę zwracać uwagi na ruch drogowy, skrzyżowania i innych uczestników ruchu drogowego. Ważne są dla mnie także wszelkie spinaczki górskie. Mieszkając na Mazowszu ciężko jest znaleźć taki podjazd jak choćby wirtualny Alpe du Zwift, notujący ponad 1000 metrów podjazdu. To często jedyna okazja dla treningu jazdy górskiej – tak ważnej z punktu widzenia rozwoju siły mięśniowej i charakteru.

Też zdałem sobie sprawę z faktu, że Zwift to bardzo dobra motywacja. Dużo prościej jest realizować trudne zadania wiedząc, że chcemy osiągnąć konkretny punkt na mapie, albo wybrany wcześniej szczyt. Inaczej się jedzie z grupą innych użytkowników z Polski, którzy tak samo jak my siedzą w swoich domach i ścigają się razem z nami.

Rzecz jasna nie chcę pisać o trenażerze w kontekście nieskończonego podnoszenia wydolności i siły. Regularna jazda na rowerze, także zimą to idealny sposób obrony przed niechcianymi kilogramami i poprawę samopoczucia. Dużo łatwiej wytrwać w swoich postanowieniach gdy zdecydujemy się na wirtualny świat zamiast „samotnej” jazdy w czterech ścianach.

Oczywiście nie każdemu może odpowiadać to rozwiązanie, jak również sama idea posiadania trenażera. Wielu nie wyobraża sobie jazdy na rowerze w domu. To wynika z zupełnie innego (i w pełni zrozumiałego przeze mnie) podejścia do roweru.

Z drugiej strony nie znam nikogo, kto kupił trenażer lub rozpoczął przygodę na Zwift i żałowałby tej decyzji.

 

Zobacz także:
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
0%
Interesujące
100%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%