Aktualnie czytasz:
Jazda rowerem zimą: Jakie opony na śnieg do roweru MTB
To warto wiedzieć
2

Przyszła definitywnie zima, ale przecież z roweru nie chcemy rezygnować. Wiatr we włosach… yyy tzn w twarz, poczucie wolności, sportowy wysiłek. Tak. Trzeba jeździć. Tylko jak zapewnić przyczepność oponom na śniegu? Może są na to sposoby? A może trzeba wymienić opony? Jeżeli tak, to jakie opony na śnieg do roweru MTB kupić?

Oczywiście jest wiele sposobów na to, żeby opona miała jakąkolwiek trakcję podczas jazdy po śniegu. Wcale nie trzeba do tego kupować nowych opon. Niektórzy w swoje stare opony wkręcają metalowe wkręty. Zdejmują oponę, za pomocą wkrętarki umieszczają w niej kilkadziesiąt symetrycznie umieszczonych kolców, potem zaklejają wkręty od wewnątrz silvertapem – żeby ostre wkręty nie dziurawiły dętki i gotowe. To rozwiązanie sprawdzi się, ale tylko na miękkim podłożu. Na takich oponach po prostu nie da się jeździć po asfalcie, aby nie spowodować uszkodzeń w dętce czy oponie.

Drugi sposób to założenie na koła trytytek, czyli opasek zaciskowych. Co kilka centymetrów opasujemy naszą oponę taką trytytką. Ta pozwala na złapanie przyczepności na śniegu nawet gładkiej, prawie pozbawionej bieżnika oponie. Plusy? Sposób łatwy i tani jak barszcz. Minusy? Nie da się go stosować w rowerach z hamulcami obręczowymi. Trytytka po jakimś czasie zerwie się – cudów nie ma. Ale wyciągamy z kieszeni nową i już.

Ja wybrałem inny sposób na moją zimową, rowerową przygodę. Sposób może drogi, może niezbyt idealny – ale stwierdziłem, że nie będę wykazywać się patenciarstwem. Na obręcze mojego roweru trafiły nowe opony z bardzo agresywnym bieżnikiem. Zrobiłem resarch, z którego wynikło, że mogę wziąć pod uwagę trzy modele opon renomowanych producentów: Maxxis High Roller, Maxxis Ardent oraz Schwalbe Nobby Nic. Po przeanalizowaniu właściwości tych trzech modeli, wybór padł na te ostatnie. Mam zaufanie do firmy Schwalbe, gdyż moim rowerem przejechałem 5 tys. km na Smart Samach bez złapania ani jednej gumy, a jeździłem naprawdę po różnym podłożu. Trakcja też zawsze była, mimo że bieżnik naprawdę nie wygląda na przyczepny. Dodatkowo osoba mocno siedząca w temacie jazdy po bardzo trudnym terenie wskazała właśnie na Nobby Nic. Pozostało mi się z nią zgodzić. Na obręcze mojego twentyninera trafiła bezdrutowa wersja tych opon w rozmiarze 2,35.

Pierwsze testy pokazały, że można na nich polegać. Nie jest tak, że nie trzeba uważać – zdarzają się uślizgi, ale mimo kilku godzin spędzonych w podwarszawskich lasach, podczas których naprawdę nie oszczędzałem ani siebie, ani sprzętu – nie udało mi się wyglebić. Pamiętajcie koniecznie – trzeba zredukować ciśnienie w oponach – na 2,5 barach zimą po lesie nie pojeździcie.

Zobacz także:
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
0%
Interesujące
0%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%
2 Komentarze
  • Marqobiker
    5 grudnia 2016 at 23:04

    Ja na moich Maxxusach CrosMarkach śmigam po śniegu i też sobie chwale . Bieżnik bardzo dobry na śnieg . Nie zapominajmy też aby w zimie nie pompować dętek do takiego poziomu jak w lesie .

  • 5 grudnia 2016 at 23:29

    Moim zdaniem mnóstwo osób zapomina o zmniejszeniu ciśnienia. A różnica jest koooolosalna.

Podziel się opinią