Wideo
Aktualnie czytasz:
Licznik rowerowy Garmin Edge 1030 po dwóch miesiącach – opinie
To warto wiedzieć
0

Cześć, tutaj Leszek z Rowery Jednoślad.pl. Dzisiaj Garmin Edge 1030 – odsłona trzecia. Po dwóch miesiącach eksploatacji. Powracam do Was z tym tematem po licznych prośbach i komentarz czy oby napewno warto kupić taki komputer rowerowy.

Nie ma co ukrywać – moje pierwsze dwa miesiące eksploatacji tego urządzenia niestety nie napawały mnie szczęściem z wydania tak dużych pieniędzy na, jakby nie patrzeć, licznik rowerowy. Oczywiście nie zmienia to faktu, że pod względem hardwarowym jest to naprawdę świetne urządzenie. Problemy jakie mnie dotykały – i z tego co się orientuję sporą rzeszę użytkowników na świecie – to brak stabilności sofwarowej. 

Co się działo? Tak naprawdę z moim Garminem było mi nie po drodze od samego początku. Już od próby sparowania go z moim telefonem i moim profilem użytkownika. Trzeba zdać sobie sprawę, że w rzeczywistości to pudełko bez dostępu do internetu poprzez sieć WiFi czy Wasz telefon, no, staje się pół-użyteczne. I na początku straciłem półtorej godziny na próbach prawidłowego skonfigurowania tego urządzenia. Urządzenie parowało się i rozparowywało, bez możliwości ustalenia obustronnej komunikacji. 

To tak naprawdę nie stanowiło aż tak dużego problemu – one pojawiły się tak mniej więcej po tygodniu użytkowania. Zauważyłem, że system wyraźnie zaczyna zwalniać. Przeliczanie różnego rodzaju parametrów, takiech jak te które znajdziemy w tryby nawigacji, także zwolniły.

Najgorsze przyszło przed dwoma tygodniami, kiedy to Garmin podczas zawodów „zwiesił się”, a następnie samoczynnie zresetował…

Zobacz także:
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
0%
Interesujące
33%
heh...
0%
Że co?
67%
Grrrr!
0%
Smutne
0%