Aktualnie czytasz:
Przejazd rowerem na czerwonym? Czerwone światło to rzecz święta
1

O pewnych rzeczach warto mówić i pisać, mimo że każdy o nich wie i dla większości z nas są to truizmy. Wczorajszy przypadek zaobserwowany przeze mnie, skłonił mnie do napisania artykułu o tym, że czerwone światło sygnalizacji drogowej dotyczy także nas – rowerzystów.

Weekend, wczesna godzina poranna, albo też późno wieczorem. Chodzi o to by ruch samochodowy na jezdni był najmniejszy. Zabierasz się z kolegą na waszych szosach na kolarski trening. Ustalacie trasę, plan gry i cele. Są odcinki, w których napieracie tyle ile macie mocy w nogach – wiadomo, liczy się średnia. Na waszej drodze małe skrzyżowanie dwóch ulic – wasza to ta główna. Zapala się żółte światło, potem czerwone. Decydujecie się jednak przejechać – przecież samochody stoją cały czas – na liczniku jest 40 km/h – zdążycie przejechać przed samochodami. I rzeczywiście, opuszczacie skrzyżowanie zanim auta ruszają, ale… nie przewidzieliście jednego – ruchu pieszych. Tuż przed twoje koło wychodzi pieszy, krzyczysz, hamujesz, próbujesz ominąć. Udaje się to na centymetry, kolega za tobą nie wie co się dzieje, panicznie hamuje i wykonuje piękne OTB. Na szczęście nie było zderzenia z pieszym i kończy się tylko na otarciu kolan jednego z was i podrapanej dumie drugiego.

Byłem świadkiem opisanej sytuacji. Na szczęście nikomu nic się nie stało, ale mogło być gorzej. Naprawdę, to że nie mamy tablicy rejestracyjnej na plecach nie zwalnia nas z odpowiedzialności za nasze czyny w ruchu drogowym. Czerwone światło to rzecz święta – także, a może i przede wszystkim – dla rowerzystów, którzy jako niechronieni uczestnicy ruchu mogą zapłacić wysoką cenę za głupi błąd.

Pamiętajcie szosowcy – to zdrowie jest najważniejsze, nie średnia prędkość przejazdu.

Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
0%
Interesujące
0%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%
1 Komentarze
  • 4 września 2016 at 21:46

    Kiedyś uczestniczyłem w takiej sytuacji. Też leciałem na czas i na średnią i niestety (czego żałuję) uległem krzykowi przyjaciela, na którego kole jechałem. Drugi raz nie przelecę na żółtym.

Podziel się opinią