Aktualnie czytasz:
Rower, siodełko oraz ból pośladków i krocza: O ciężkich przypadkach cz. 5
To warto wiedzieć
1

Zaskoczę was… Moja historia ma ciąg dalszy, a mój Kross Vento 4.0 dorobił się na sztycy nowego siodła, którym jest Specialized Power Expert. Za mną już 6 tygodni testów w warunkach „ałtdorowych”, jak również  na trenażerze. Wynik?

img_3638Nim odpowiem na zadane pytanie, chciałbym podzielić się z wami dość istotnym wnioskiem. Ból pośladków podczas długiej jazdy na rowerze to nie tylko wynik złej szerokości siodełka, nieoptymalnej miękkości czy ogólnego fittingu. W moim przypadku najważniejsze okazuje się zapewnianie dobrego krążenia poniżej pleców oraz w kroczu. Stąd lepiej spisują się siodła z obszernym wycięciem oraz o odpowiedniej geometrii. Dlatego warto szukać, warto testować i wybrać siodełko na którym czujecie się najlepiej. Przy tym potrzeba cierpliwości i… dobrego sklepu rowerowego, który oferuje szeroki wybór siodeł testowych. W przeciwnym razie możecie zbankrutować.

Wstawaj!

img_3838Doszedłem też do bardzo istotnego wniosku, który wyda się banalny – regularne wstawanie z siodełka jeszcze przed wystąpieniem dyskomfortu. W swojej karierze miałem do czynienia z wieloma specjalistami z zakresu fittingu, jednak nikt nie uczulał mnie na tę kwestię, a nawet nie pytał czy pamiętam o regularnym wietrzeniu portek przez cały trening. Niestety wiele osób, które jeżdżą na rowerze po płaskich i długich odcinkach „na czas” ma ten problem – rzadko warunki na drodze zmuszają je do tego, aby stawać na pedałach i robić to w równych odstępach czasu w trakcie sesji. Przyłapałem siebie na tym samym. Często wybieram trasy, które stanowią odcinek np. 40 km – bez skrzyżowań, wzniesień, korków czy samochodów. To ogromny błąd, przez który po około 30 minutach jazdy tyłek drętwieje, a krążenie w okolicach krocza niemal ustaje. U mnie to okazało się przyczyną bólu i uczucia „parzenia” siodełka. Stąd podjąłem decyzję, aby w testowym zegarku Garmin Fenix 3 ustawić sobie odpowiednie przypomnienie o interwale 10 minut. Bez względu na przejechany dystans co stały odstęp czasu kręcę stojąc na pedałach przez minimum 30 sekund.

Regularne wstawanie z siodełka ma jeszcze tę zaletę, że mobilizuje nas do bardziej interwałowego wysiłku i zaangażowania większej ilości naszych mięśni. Stąd korzyści są dwie – mniej boli tyłek, a przy okazji wspomagamy wydolność.

Czy to jest koniec tej historii? Prawdę mówiąc mam ogromną nadzieję, że tak. Chcę pozostać przy siodle Specialized Power Expert i z bieżącym zestawem spodenek kolarskich z wkładką żelową. Pamiętajcie o jeszcze jednej ważnej rzeczy – nie sugerujcie się absolutnie opiniami dotyczącymi siodełek. To jest kwestia niesamowicie indywidualna. Dobre dla mnie siodło okaże się dla ciebie beznadziejne i odwrotnie.

 

Zobacz także:
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
20%
Interesujące
60%
heh...
20%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%
1 Komentarze
  • Grzes
    20 czerwca 2017 at 09:09

    Artykuł fajny,ale nie rozumiem podziału aż na tyle części – gorzej przez to się czyta.

Podziel się opinią