Opinie
Aktualnie czytasz:
Rowerowy zestaw EDC w… plecaku! Dlaczego plecak? Z czym jeżdżę i po co ubezpieczenie OC?
0

Wiem, wiem. Szosa i plecak to kontrowersyjne połączenie. Puryści stwierdzą, że „no nie wypada”. Ja się nie do końca zgadzam z tą tezą. Z prostego względu – specjalny plecak szosowy nie przeszkadza mi w codziennej jeździe.

Tym bardziej, jeśli nie bierzecie codziennie udziału w Tour de Pologne. Ok, na zawodach plecak będzie przeszkadzać. Ale w codziennych treningach? Też każdy z nas ma inne preferencje. Jedni wolą upychać rzeczy po kieszeniach, drudzy w torebkach rowerowych, a jeszcze inni nie zabierają ze sobą niczego poza wodą.

Ja z kolei jestem życiowo ostrożnym człowiekiem i wolę zapobiegać oraz w kryzysowych sytuacjach móc polegać na sobie, a nie innych. Dlatego mam też swoje EDC (every day carry). To zestaw pierwszej potrzeby w razie nieprzewidzianych sytuacji. Z czego składa się ta kompilacja klamotów?

Dętka i pompka (przydadzą się też łyżki do opon)

Złapać flaka, zwłaszcza na rowerze szosowym to nie rzadkość. Nie chcę się bawić w łatanie dętki zestawem naprawczym o 21 będąc 50 kilometrów od domu. Dętka nie kosztuje majątku, a jej wymiana to góra 15 minut.

Powerbank i odpowiedni kabel

Nie musi mieć niewiadomo jakiej pojemności. Ma być tylko naładowany. Telefony najczęściej padają w najgorszym momencie. Tak samo jak oświetlenie akumulatorowe. Z myślą o takich właśnie urządzeniach mam przy sobie zawsze kanister z prądem. Tak na wszelki wypadek.

Zestaw kluczy rowerowych

Nie trudno wyobrazić sobie sytuację w której w połowie trasy luzuje Ci się siodełko, sztyca, kierownica czy choćby głupi koszyk na bidon. Dzięki kluczom większość podstawowych napraw i regulacji dokonasz samodzielnie, nawet w szczerym polu. Po drugie znów masz możliwość komuś pomóc na trasie!

Piniendze

Zgłodniałeś? Skończyła się woda? Warto zawsze mieć ze sobą trochę miedzi. Wrzuć choćby dwie piątki. Na hot doga i wodę na stacji wystarczy.

Zapasowe soczewki

Bez korekcji wzroku nie jesteś w stanie przejechać nawet 10 metrów? Warto mieć ze sobą zapasowe soczewki. Dlaczego je ciągle wożę? Bo raz udało mi się przypadkiem jednej pozbyć będąc na rowerze. Jazda do domu 20 kilometrów z jednym zamkniętym okiem to naprawdę nic fajnego.

Potwierdzenie polisy OC

Rowerzyści dzielą się na dwie grupy. Na posiadających rowerowe OC i tych, którzy dopiero je kupią. Nie trudno wjechać komuś w tyłek auta czy choćby w innego rowerzystę. Mając OC nie martwicie się o odszkodowania za chwilę rozkojarzenia. Tym bardziej, że kwoty roszczeń względem rowerzystów dochodzą czasem do absurdalnego poziomu. Wystarczy, że w wyniku kolizji komuś złamiesz rękę albo uszkodzisz karoserię. Moim zdaniem warto wydać kilkadziesiąt złotych rocznie za święty spokój.

Dokument tożsamości

Ale po co? Choćby po to, aby policja wiedziała komu wystawić mandat, a nie żądała przyjazdu rodziny z kawałkiem plastiku. Nie muszę także wspominać o najgorszym – w razie wypadku dużo łatwiej będzie służbom ustalić twoją tożsamość.

Czy da się to wszystko upchać do kieszeni w kolarskiej koszulce?

Da się, ale nie uważam tego rozwiązania za wygodne. Tym bardziej, że nie ufam kieszeniom i temu, że za każdym razem mój zestaw dojedzie do domu w komplecie. Problem mam także z sakiewkami/kieszonkami rowerowymi, które mi niestety przeszkadzają. To są właśnie osobiste preferencje o których pisałem na wstępie.

Dobrej jakości, niewielki plecak czy wręcz plecaczek nie powoduje, że w niesamowity sposób wzrastają opory powietrza czy masa kolarza. Tak samo nie narzekam w nadmiarze na pot. Jednak ty możesz mieć zupełnie inny pogląd na plecak.

Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
83%
Interesujące
17%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%

Podziel się opinią