Wideo
Aktualnie czytasz:
Serwis opony tubelees na mleku. Jak sprawdzić stan i ilość mleka w oponie bezdętkowej?
To warto wiedzieć
0

Opony tubless pozornie wydają się być bezobsługowe – zakładamy, jeździmy i nie interesują nas nawet małe przebicia opony. BA! Czasami nawet ich nie zauważamy. Czy to jednak jest prawda? Nie do końca. Pomijając wszelkie trudności związane z założeniem i uszczelnieniem takiej opony, wymagają one także nieco specyficznej obsługi podczas standardowego użytkowania. Dzisiaj parę słów o mleku, które jest nieodłącznym partnerem każdego porządnego tubelessa.

Podczas jazdy mleko wypełniające oponę, odpowiada za błyskawiczną wulkanizację wszelkich przebić które zafundujemy naszemu ogumieniu. Przekładając to na nomenklaturę samochodową, można nazwać mleko płynem eksploatacyjnym. I tutaj pojawia się także kolejna analogia do motoryzacji – o płyny eksploatacyjne trzeba odpowiednio zadbać i kontrolować ich stan. W rowerze nie będzie zatem inaczej.

Mleko zużywa się nie tylko na potrzeby łatania dziur. Ulega ono także zwyczajnemu zużyciu na skutek sposobu i intensywności użytkowania. Produkty dostępne na rynku różnią się od siebie także jakością. Niektóre zachowują swoje właściwości na długo, niektóre już po kilku miesiącach tracą swoją pierwotną konsystencję i skuteczność. Warto mieć tego świadomość, aby uniknąć niespodzianki w postaci utraty powietrza na skutek dziury w oponie w której teoretycznie powinno być mleko, ale w niewyjaśnionych okolicznościach wyparowało. Jak zatem szybko sprawdzić co i w jakim stanie przelewa się w naszej oponie, a przy okazji nie ubrudzić mlekiem wszystkiego dookoła?

Poniższa metoda sprawdzi się w rowerze który jest w ciągłej eksploatacji. Może ona nie zadziałać w sprzęcie który wcześniej odstawiliśmy na pół roku w kąt garażu, z kołami wypełnionymi kiepskiej jakości mlekiem – w takim przypadku może nie obejść się bez dokładnego czyszczenia wnętrza opony.

Zaczynamy od ustawienia roweru do góry kołami i spuszczenia powietrza. Następnie przekręcamy koła tak, aby wentyle znalazły się w najniższym położeniu. Dajmy rowerowi kilkadziesiąt minut relaksu w tej nietypowej pozycji – dzięki temu, całe mleko spłynie do najniższego punktu, poniżej wentyla, przez który dostaniemy się do wnętrza opony. Mamy zatem parę minut na herbatkę, albo co kto lubi … 🙂

20181103_121328

Po wypiciu … herbatki, zabieramy się do pracy i wykręcamy zawór wentyla. Jeśli nie macie specjalnego kluczyka, wystarczą Wam chociażby zwykłe kombinerki którymi spokojnie złapiecie widoczne na zaworze wypłaszczenia, przygotowane do tego właśnie celu. Zawór nie powinien być wkręcony ‚na pałę’, więc nie musimy używać zbyt dużej siły, zwłaszcza jeśli pracujemy wspomnianymi kombinerkami – ściskając go zbyt mocno, możemy go zmiażdżyć.  Nigdy nie odkręcajcie wentyla, jeśli we wnętrzu opony nadal będzie nadmiar powietrza – odkręcany element może wystrzelić wypychany przez panujące wewnątrz nadciśnienie.

20181103_121646

Wentyl w ręce. Dostęp do wnętrza opony przez dziurę po zaworze jest. Możemy działać dalej.

20181103_121731

Wcześniej porównywałem mleko do płynów eksploatacyjnych w samochodzie. Tyle że w samochodzie do ich kontroli mamy oznaczenia na zbiornikach, a w miejscach do których nie da się zaglądnąć pomaga nam bagnet. Niestety, w przypadku mleka jesteśmy zdani sami na siebie. Musimy symulować. Rolę bagnetu może przejąc cieńszy imbus, patyczek do szaszłyków lub… opaska zaciskowa i to ją polecam.

20181103_122012

Teraz pozostało umieścić nasz pseudo-bagnet w oponie w taki sposób, aby dotknąć jej dna. W przypadku używania wspomnianej opaski zaciskowej należy uważać, aby nie podwinęła się ona wewnątrz opony – zafałszuje to nasz pomiar. Najlepiej dokładnie wyprostować ją przed użyciem.

20181103_121800

Po wyciągnięciu naszej miarki z wnętrza opony, zobaczymy co tak na prawdę w niej mamy. Jeśli nasz bagnet będzie suchy, to znaczy że mleko jest pieśnią przeszłości i należałoby je uzupełnić. Ilość mleka widoczna na poniższym zdjęciu jest zadowalająca i osobiście do takiego koła nic więcej bym nie dolewał. Jak uznać że ilość mleka jest odpowiednia? Teoretycznie można przeprowadzić dokładne pomiary i wyliczyć ile mleka mamy realnie w oponie. Można także życie komplikować sobie na wiele różnych innych sposobów. Myślę, że zastosowanie metody ‚na oko’ i odrobina praktyki będzie najlepszym rozwiązaniem.

20181103_121929

Gdyby okazało się, że nasze koło potrzebuje małej mlecznej dolewki, to ją wykonujemy. Możemy do tego użyć przelanej do wygodnego aplikatora porcji mleka z naszej skrzynki narzędziowej (pisaliśmy o tym -> TUTAJ <-), lub po prostu strzykawki. W zależności od producenta, mleko potrafi nabałaganić, a w skrajnym przypadku zniszczyć ubranie – zachowajmy ostrożność i stosujmy się do zaleceń producenta. Ile dolać mleka? Tutaj pojawia się już wspomniana wcześniej profesjonalna metoda ‚na oko’. Niestety, ale w praktyce są to wartości nie do oszacowania i trzeba je po prostu wyczuć. Zawsze możecie uzupełniać mleko małymi porcjami (np. po około 10ml) i kontrolować jego stan dokładnie w taki sam sposób jak wcześniej, aż do uzyskania zadowalającego poziomu.

20181103_122147

I to by było na tyle. Po wszystkim wkręcamy wentyl, pompujemy koło i gotowe. Co zyskaliśmy stosując tę metodę? Bardzo dużo – nie ściągaliśmy fragmentu opony z obręczy, aby rzucić okiem do jej wnętrza, a co za tym idzie nie musimy bawić się z jej ponownym uszczelnianiem na demontowanym odcinku. Powodzenia!

Zobacz także:
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
0%
Interesujące
100%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%
O autorze
Zdjęcie profilowe Piotr Horniak
Piotr Horniak