Testy
Aktualnie czytasz:
Test Kross Vento 3.0 – szybka maszyna treningowa
0

Kross Vento 3.0 to szybki sprzęt stworzony do treningów, a także do brania udziału w zawodach. Zawodowcem, ani nawet szybkim amatorem nie jestem, więc nie mam czego szukać nawet w amatorskim peletonie, ale przejazd treningowy w miarę szybkim tempie – to coś zupełnie innego.

Na naszym forum rowerowym dowiaduję się o fajnej szosowej trasie. Prowadzi ona z Łomianek, boczną wiejską asfaltową drogą, która wiedzie równolegle do znanej każdemu krajowej siódemki, przez Czosnów, do Nowego Dworu Mazowieckiego. Powrót w stronę Warszawy nie musi odbywać się tą samą drogą, a można przejechać przez most na Wiśle i wjechać do stolicy przez Jabłonnę. Postanawiam wypróbować tę trasę. Szczególnie chwalony jest interwałowy odcinek między NDM a Jabłonną, gdzie jest kilka dłuższych, wyczerpujących podjazdów – coś rzadkiego w okolicach płaskiej Warszawy.

Przed treningiem pompuję opony do 8 atmosfer, smaruję łańcuch i ruszam powoli na start mojego wyzwania – czyli mostem Północnym w stronę Łomianek. Po przyjechaniu na miejsce startu resetuję liczniki i mocno naciskam na pedały. Nie jestem rowerowym sportowcem, zawsze nad prędkość przedkładałem dystans, ale dzisiaj staram się o tym nie myśleć. Przede mną 35 km w najszybszym jak tylko to w tej chwili możliwe dla mnie tempie.

Rower szybko napędza się, gładko pokonuje zakręty. Dolny chwyt pozwala na przyjęcie aerodynamicznej pozycji. Na wyświetlaczu licznika goszczą liczby między 34 a 37. Dobrze jest. Staram się nie myśleć o średniej, a tylko naciskać mocno na pedały, jednocześnie też ciągnąc je do góry  – korzystając z systemu zatrzaskowego SPD. Myślę o tym co jest tutaj i teraz, skupiam się na dużym tempie pracy i przez to skręcam w złą ulicę, która przechodzi w szutrowy odcinek. Cholera – myślę sobie, miałem bić rekordy, a robię trening jazdy w terenie. Cóż – jadąc po nierównościach staram się nie schodzić poniżej 25 km/h, wstaję z siodełka i jadę swoje. Po chwili zaczyna się znów asfalt, skręcam w lewo, potem w prawo i już znowu jestem na trasie.

Nagle huk – to odpadła lampka, która w wyniku wibracji musiała się poluzować. Cóż – wyniku nie będzie, zawracam, zabieram lampkę, która na szczęście działa. Wsiadam na rower i ruszam dalej. Bez przygód dojeżdżam do Nowego Dworu. Rower prowadzi się świetnie, zapinam najwyższe przełożenie z przodu i dwójkę z tyłu. Próbuję utrzymać optymalną kadencję. Przede mną pierwsze wzniesienie. Pokonuję je nie schodząc poniżej 30 km/h, redukując biegi w trakcie podjazdu. Jestem z siebie zadowolony, czuję zespolenie ze sprzętem.

Przede mną jeszcze 3 takie górki. Pokonuję je wszystkie i jestem już w Jabłonnie. Zapada zmierzch, zwalniam i włączam lampki. Przede mną ostatnia prosta. Kończę mój sportowy przejazd przy ulicy Modlińskiej. Jestem mocno zmęczony, serce bije jak oszalałe. Patrzę na średnią – ponad 32 km/h.

14962859_1323690827663166_1399602674_n

Wynik żaden, ale biorąc pod uwagę przeciwności losu – jestem nawet zadowolony. Wiem, że Vento 3.0 mogłoby pojechać dużo szybciej – to ja jestem słabszym ogniwem w naszym zespole…

 

Zobacz także:
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
0%
Interesujące
0%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%

Podziel się opinią