Wideo
Aktualnie czytasz:
Trening interwałowy na rowerze: Kocham i nienawidzę. O motywacji do bycia lepszym
0

Moja przygoda z rowerem to tylko ustawki i towarzyskie zwiedzanie okolicy. To niestety też sesje treningowe, które może same w sobie nie są przyjemne, ale dają mi mnóstwo satysfakcji. Nawet po ciężkim dniu.

Wracam do domu już po zachodzie słońca. W planie 2 godziny treningu. Przygotowuję dwa litry wody z aminokwasami i glutaminą co może jest przesadą, ale tylko nieznaczną. Całe te przygotowania ciągną mi się niemiłosiernie, bo wiem co mnie czeka. Mrok, poczucie chłodu przeplatane gorącem, gęsią skórką na zmianę z potem. Tak, to interwały, a dokładnie 5 razy 6 minut w okolicach 300 W. Na wykończenie do tego dwa dwudziestominutowe schodki w granicach 250 W. W sumie da to nieco ponad 70 kilometrów.

Unknown

Pytacie w jaki sposób wiem w którym momencie wykonywać poszczególne ćwiczenia. Można to zrobić poprzez połączenie swojego komputerka rowerowego np z aplikacją typu Training Peaks. Dzięki temu cały czas dostaję dokładnie instrukcje krok po kroku. Oczywiście jazda od linijki narzucanej przez trenera, który zleca poszczególne sesje nie jest przyjemna. Szczególnie dzisiaj nie mam kompletnie weny i w rezultacie walczę sam ze sobą. To wszystko dlatego, ponieważ wyszedłem późno z pracy, ogólnie czuję się zmęczony i nie mam motywacji.

Nie mniej moim zdaniem sport uczy dyscypliny i szukania motywacji. Nią może być właśnie trener i wszelkiego rodzaju współczesne narzędzia monitorujące nasze postępy. Wiem, że wiele osób uważa, że te wszystkie gadżety są bez sensu. Jednak w moim przypadku to działa. Nie wiem jak u innych.

Wszelkie rozterki na temat braku chęci mijają po rozgrzewce. Najgorsze jest 20 minut kiedy jest człowiekowi zimno, a mięśnie dopiero adoptują się do wysiłku. Po tym czasie przychodzi pora na pierwszy interwał. Trzymam około 290 W przez 6 minut co oznacza na płaskim i bez wiatru około 40-43 km/h przy tętnie 160. Po tym czasie odpoczywam przez 5 minut w strefie 160 W.

Takich powtórzeń jest 5. Utrudnieniem jest oczywiście ciemność. Pomaga trochę przednia lampa, która oczywiście dba o moje bezpieczeństwo i pomaga też oświetlać asfalt, który trzeba stale monitorować pod kątem dziur. Oczywiście jazda w takich warunkach jest mało bezpieczna. Może nie ze względu na innych kierujących, bo jednym z moich priorytetów jest widzialność. Dlatego mam liczne odblaski zaszyte w ciuchach i co najważniejsze bardzo mocne światła. Jeśli też zdarza Ci się jeździć po zmroku to naprawdę warto zainwestować nieco więcej niż 30 zł w tylne oświetlenie. Jeśli Twoje lampki są OK to największym niebezpieczeństwem jest ryzyko wpadnięcia w dziurę, dlatego w takiej sytuacji warto trenować na znanych odcinkach dróg.

Kiedy mamy to za sobą to możemy wspólnie wykonać kolejne powtórzenia. Znów wchodzę w 290 – 300 W i strefę tętna 160. Muszę się mocno koncentrować, aby równomiernie generować moc. To wiąże się tez oczywiście z częstym operowaniem biegami, bo tereny wokół Warki bywają nieco pofalowane. Oczywiście nie zawsze się to udaje, jednak istnieje tutaj też pewien zakres tolerancji. Oczywiście pamiętam też, aby nie przesadzać i nie dokładać do pieca więcej, niż jest to rozpisane w tej sesji. Tym bardziej, że to dopiero połowa drogi. Kończąc cykl interwałów pożeram żel energetyczny i po 37 kilometrach zawracam. W drodze powrotnej mam zadane 20 minut w okolicach 240 watów. To pozwala jechać około 34 – 35 km/h w zależności od terenu. Tętno spada do 140 i zdaje się być komfortowe. Po przekroczeniu Góry Kalwarii dostaję dalsze instrukcje. Tym razem to ostatni blok w rejonie 200 W.

Z jednej strony nienawidzę takich treningów. Z drugiej po powrocie do domu czuję niesamowitą satysfakcję. Czuję się odmulony, mózg oczyszczony i przede wszystkim wiem, że taka jazda daje wymierne korzyści. Rozbudowuję formę, poprawiam FTP i też wytrzymałość. Ważne jest, aby wymóc na sobie wychodzenie poza granice komfortu. Widzę sam po sobie – bez wysiłku popadamy w stagnację. Z kolei mając determinację da się osiągnąć każdy cel. Bez względu na to czy chcemy mieć lepsze FTP, większą wydolność, schudnąć czy po prostu szybciej jeździć. Trzymam kciuki!

Zobacz także:
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
80%
Interesujące
20%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%