Aktualnie czytasz:
Carbon czy aluminium… czyli wybieramy ramę do roweru
1

Z roku na rok carbonowe ramy cieszą się coraz większą popularnością. Jeszcze do niedawna wykorzystywane głównie do produkcji rowerów szosowych aktualnie mocno rozgaszczają się na rynku Enduro/MTB. Co zatem stoi za rosnąca popularnością karbonu: konkretne parametry techniczne czy może zwykły lans i chwilowa moda?

Czym carbon zjednuje sobie coraz więcej rowerowych serc?

  • wyglądem – brak brzydkich spawów to bezapelacyjnie wielki atut carbonowego konika. Jeżeli zwracacie uwagę na estetyczne wykonanie ramy na pewno nie umknie Waszym oczom piękne wykończenie, do którego aluminiowe ramy nas raczej nie przyzwyczaiły
  • wagą – carbonowy model zawsze będzie odczuwalnie lżejszy od swojego aluminiowego kuzyna. Różnica wagowa będzie różna, w zależności od  porównywanych modeli. Zazwyczaj waha się w granicy ok. 0,5 kg. lub więcej
  • sprężystością i dużą wytrzymałością na przeciążenia – wynika to z faktu, że carbon to materiał o predyspozycjach do delikatnego wyginania i powracania do pierwotnego kształtu. W efekcie karbonowa rama lepiej niweluje drobne drgania podczas jazdy, to natomiast mocno zwiększa komfort pokonywania tras.

Jakie wady najczęściej wytyka się carbonowym ramom?

  • większa podatność na uszkodzenia – najczęstszą wadą jaką zarzuca się carbonowi jest gorsza niż w przypadku aluminium odporność na punktowe uderzenia. Niestety ale użycie dużej siły na niewielkim obszarze może doprowadzić do pęknięcia carbonu. Naturalnie nie jest to regułą, zależy od modelu roweru i projektu, grubości (odpowiedniej ilości włókien) ramy oraz oczywiście od właściciela roweru i jego stylu jazdy. Nie poleca się więc carbonowych modeli osobom, którym często się zdarza ryć w ziemi 😉 Z drugiej strony ramy trail/ednuro są nieco grubsze (a co za tym idzie odporniejsze na uderzenie) niż cienkie i ultralekkie szosówki. Naturalnie, uszkodzony element można próbować naprawić, jednak wiele osób uważa, że zespolona rama karbonowa już nigdy nie będzie tak wytrzymała jak wcześniej.
  • wyższa cena – mimo że carbonowe rowery są już bardziej przystępne cenowo niż to było kilka lat temu to ciągle ich aluminiowe odpowiedniki są nieco tańsze.
  • zakup używki niesie za sobą pewne ryzyko – carbonowe ramy, które mają na swoim końce kilka niefortunnych upadków mogą mieć niewidoczne, ukryte pod lakierem mikropęknięcia, których nie jesteśmy w stanie wykryć na pierwszy rzut oka. Zakup używanego carbonu niesie więc za sobą pewne ryzyko nabycia przysłowiowego „kota w worku”.
Zobacz także:
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
0%
Interesujące
50%
heh...
50%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%
1 Komentarze
  • Karol
    7 maja 2019 at 15:10

    „… carbonowe ramy, które mają na swoim końce kilka niefortunnych upadków mogą mieć niewidoczne, ukryte pod lakierem mikropęknięcia, których nie jesteśmy w stanie wykryć na pierwszy rzut oka” – jasne, ale jak sami nówką sztuką zaliczymy kilka gleb to, też mikropęknięć nie zauważymy. Trochę to jest demonizowane, bo na ramie z karbonu można by było spokojnie jeździć do pierwszej konkretnej kraksy, a potem już tylko z duszą na ramieniu 🙂