Aktualnie czytasz:
Jak zadbać o regulowaną sztycę? Szybki mini serwis regulowanego wspornika siodła
To warto wiedzieć
0

Regulowane sztyce na dobre zagościły w rowerach. O ile pierwsze egzemplarze były odbierane przez rowerowych konserwatystów jako pewna awangarda, o tyle obecnie czymś normalnym jest obniżanie i podwyższanie siodełka po naciśnięciu dźwigni przy kierownicy. Jak to jednak bywa, każdy element ruchomy wymaga serwisu. Regulowane sztyce nie są pod tym względem wyjątkowe.

O ile w zdecydowanej większości wewnątrz sztycy znajduje się szczelnie zamknięty nierozbieralny kartridż i skomplikowany serwis wnętrza można sobie darować, o tyle warto zadbać o okolice uszczelki kurzowej i ślizgów. W przypadku sztyc regulowanych ten element jest narażony na zabrudzenia podobne jak uszczelki kurzowe amortyzatora, a w niektórych przypadkach nawet gorsze – czujecie ten zgrzyt zaschniętego błota przyklejonego do lagi sztycy podczas obniżania jej po dwugodzinnym podjeździe, którego inwazję do wnętrza sztycy próbują zatrzymać uszczelki? Aj… dodajmy do tego fakt, że uszczelnienie stosowane w  tym miejscu sztycy jest z zasady mniej wytrzymałe od tego które znajdziemy w amortyzatorach. Warto poświęcić im chwilę, aby jak najdłużej pozostały w doskonałej, śliskiej kondycji.

Jeśli pozwolimy na to, aby uszczelki pracowały na sucho, a piach i kurz kumulował się pod główną nakrętką, uszkodzenie uszczelnienia i powstawanie na sztycy rys i przetarć (zwłaszcza w przypadku czarnej anody), będzie tylko kwestią czasu. W zależności od tego jak intensywnie eksploatujemy rower, warto co jakiś czas zaglądać w to miejsce – odkręcenie nakrętki to prosta czynność do której nie potrzebujemy nawet klucza, a do wyczyszczenia tego miejsca wystarczy nieduży kawałek szmatki. Pytanie natomiast jaki smar stosować? Ja do tego celu używam bezpiecznego dla uszczelek Motorexa Bike Grease 2000, ale tak samo dobrze sprawdzi się każdy inny porządny smar, nie zawierający litu.

Wielu producentów zapomina o nałożeniu smaru w to miejsce już w fabryce, a niektórzy nakładają go o wiele za mało. Warto zatem zaglądnąć pod główną nakrętkę nawet w przypadku nowego wspornika i w razie konieczności poprawić fabrykę. Poniżej zdjęcie mojej sztycy, którą chwilę wcześniej wyczyściłem i nakarmiłem smarem – obiecała odwdzięczyć się bezproblemową pracą do następnego mini serwisu ;).

20190422_135257

Zobacz także:
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
0%
Interesujące
0%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%
O autorze
Zdjęcie profilowe Piotr Horniak
Piotr Horniak