Opinie
Aktualnie czytasz:
Kask szosowy Nairo Quintany, stylowy łańcuch i próba kradzieży roweru z zabezpieczeniem ABUS
0

Cześć. Jeśli o szóstej rano jestem na nogach to znaczy, że przede mną ważny dzień. Nie, nie mam na myśli porannej ustawki z kumplami, ale zaproszenie do serca marki Abus, a nawet dwóch.

Pewnie kojarzycie tę firmę, bo porusza się na kilku obszarach. Robi między innymi zabezpieczenia antykradzieżowe do motocykli i rowerów, ale także od pewnego czasu kaski. Dziś po kilku godzinach podróży jestem w miejscu w którym powstają między innymi tak zwane U-Locki czy kłódki albo łańcuchy. Razem z grupą z Polski pokazano nam jak się je tworzy. Zaczynając od kawałka niepozornego kawałka hartowanej stali, przez zamek, kluczyki aż po gotowy produkt. Wrażenie zrobiła na mnie może nie tyle sama fabryka, co ilość tworzonych tutaj różnych produktów. Ciężko się trochę w tym połapać tak na pierwszy rzut oka. W każdym razie wszystko co tutaj się znajduje ma jeden wspólny mianownik – bezpieczeństwo naszego jednośladu oraz brak kompromisów jakościowych. Abus na każdym kroku powtarzał nam, że dla nich najważniejsze jest to, aby tworzyć produkty maksymalnie odporne na złodziei. Co to oznacza? No na przykład to, że jest tutaj bardzo rozbudowane laboratorium. W nim można samodzielnie zmierzyć się z dowolnym produktem przy pomocy dostępnych narzędzi. Uwierzcie mi, że trzeba się naprawdę wiele minut przy tym wszystkim namęczyć. Taki niepozorny U-Lock jest w stanie wytrzymać 6.5 tony, a jego zamek nie chce się nawet słuchać młotka i przecinaka.

To robi wrażenie, zwłaszcza w porównaniu z marketową taniochą, która opiera się obcęgom czy kombinerkom. Dlatego moim zdaniem warto inwestować w markowe zabezpieczenia – w myśl zasady – im droższy sprzęt, tym solidniejsza powinna być linka, łańcuch czy U-Lock.

W każdym razie żadnego z pokazanych tutaj akcesoriów nie da się oszukać przy użyciu plecakowych narzędzi w sposób szybki i bezszelestny. To kwestia wielu lat badań prowadzonych w tym budynku, jakości materiałów i sposobu konstrukcji.

Jednak Abus to nie tylko kłódki czy zabezpieczenia do jednośladów, ale od pewnego czasu także kaski. Nie, to akurat jest miejska konstrukcja pasująca bardziej do wyluzowanej Electry, niż maszynerii wyścigowej, choć ten daszek robi robotę.

Jednak najbardziej podobają mi się teamowe kaski Movistaru, w tym konstrukcja stworzona specjalnie dla Nairo Quintana, która teraz jest dostępna praktycznie dla każdego.

Abus stworzył też kask GameChanger – na widok którego trochę cieknie mi ślina kiedy myślę o starcie sezonu triathlonowego. Co prawda akurat nie było mojego rozmiaru, ale i tak nie odpuszczę Piotrkowi z Abusa egzemplarza testowego w kolorze niebieskim, albo białym. Wtedy opowiem Wam o wszystkich tych bajerach, które pomagają walczyć z wiatrem.

Opuszczając Niemcy mam trochę szczękę niżej poziomy gruntu za sprawą powagi z jaką podchodzi się do rodzinnego biznesu. Od prawie stu lat Abus jest firmą rodzinną, która przez cały czas się rozwija w sposób organiczny stawiając po prostu na taką typową niemiecką solidność wszystkiego co się tutaj robi. Z chęcią będą wracać z myślami do tej fabryki, zwłaszcza przy okazji wszystkich testów, które czekają nas w sezonie 2019.

Zobacz także:
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
50%
Interesujące
50%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%