Wideo
Aktualnie czytasz:
Moja największa słabość: Ataki paniki w wodzie na otwartych akwenach. Jak sobie z tym poradzić?
1

Od zawsze chciałem brać udział w triathlonie. Długo wstrzymywałem się z debiutem ze względu na uraz do otwartej, głębokiej wody. W ubiegłym sezonie udało mi się na tyle opanować lęk, aby wziąć udział w trójboju. Jednak dalej pływanie nie jest dla mnie czymś co przychodzi mi z łatwością, a zbliża się termin kolejnego startu…

Moja głowa jest moją piętą achillesową. Ja widok jeziora, morza czy rzeki ogarnia mnie lęk przed lękiem. To i tak nic w porównaniu z tym co było jeszcze rok temu. To był ciągły balans na granicy ataku paniki. Wiem, że sporo ludzi będzie się teraz śmiało, jednak jest to dość częsty problem określany nerwicą lękową czy agorafobią. Jestem specjalistą w tej dziedzinie z potężnym doświadczeniem pierwszoosobowym. Dlaczego? Bo się kiedyś topiłem i także doznałem ostrego ataku paniki w wodzie.

Niestety nie ma żadnego innego skutecznego leku na to jak oswajanie samego siebie poprzez tak zwaną ekspozycję na czynnik nas stresujący. Jednak tę terapię trzeba uskuteczniać stopniowo. Ja dziś także odczuwam lęk, dlatego zaczynam bardzo powoli i z odpowiednim zabezpieczeniem poprawiającym samopoczucie. Po pierwsze zakładam piankę o dobrej wyporności, po drugie mam ze sobą bojkę asekuracyjną na wypadek skurczu czy wpadnięcia w panikę. Po trzecie w jej wnętrzu znajduje się wodoodporny telefon. Ostatni punkt to osobisty trener podczas pierwszego wejścia do wody w bieżącym sezonie. Godzina pracy tego człowieka to od 100 do 200 zł, jednak taka pomoc okazuje się nieoceniona. Taka osoba musi także wywierać lekką presję i razem z nami wypływać na coraz głębsze wody. To nazywa się wychodzeniem poza granice komfortu psychicznego.

Najpierw wypłynąłem na 5 metrów, poczekałem, następnie kolejne 5. Zrobiłem kilka kółek i tak wyszło łącznie 1100 metrów. Zatrzymałem się na środku najgłębszego rejonu i na spokojnie obserwowałem jezioro dookoła. Nagrałem też wideo, które będę regularnie sobie odtwarzać w domu. Po to, aby właśnie oswajać się z widokiem wody i tej przestrzeni, która w obiektywie nie jest wcale tak ogromna jakby mogło się nam wydawać.

To pierwszy raz. Za drugim i każdym kolejnym będzie nieco lepiej. To po pierwsze wspomniana ekspozycja i żegnanie się z lękiem a po drugie trening. Oczywiście nie jestem dobrym pływakiem. Nie mam techniki, trzymam zbyt wysoko głowę, bo boję się ją zanurzyć. Jednak na triathlonie nie liczy się moje miejsce, a sam fakt dopłynięcia do strefy zmian.

Strasznie wkurzają mnie moje słabości i ograniczenia. Chcę z tym walczyć, choć nie jest to łatwa batalia. Jednak mówienie o tym, dzielenie się własnymi emocjami, w tym okazywanie swoich wad bardzo mi pomaga. Stąd przepraszam za to niekolarskie wideo, ale musiałem to z siebie wyrzucić.

Zobacz także:
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
75%
Interesujące
25%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%
1 Komentarze