Aktualnie czytasz:
Wymiana łańcucha w rowerze szosowym. Co ile wymieniać i wreszcie jak?
0

Jestem mistrzem wywoływania awantur na YouTube. Jeśli chcę liczyć na ożywioną dyskusję to poruszam tematy związane z jazdą na trenażerze, odchudzaniem roweru albo pomiarem mocy. Jednak mam zamiar pobić ten rekord pokazując Wam jak i kiedy wymieniam łańcuch w swoim rowerze.

Przed Wami napęd o przebiegu 20 000 km, który przemielił już 4 łańcuchy. Ten, który tu widzicie właśnie przekroczył 4000 km a wymiar nieco na siłę, ale wpada między ogniwa sygnalizując 0.5% wyciągnięcia. Prawdę mówiąc i bez pomiaru da się zauważyć, a właściwie usłyszeć jego zużycie. Wyciągnięty zaczyna hałasować i staje się zdecydowanie głośniejszy od samego trenażera. Jednak nie dźwięk jest największym problemem, a to, że taki zużyty łańcuch skraca życie całej reszty napędu. U mnie do tej pory pożegnałem się z tylko jedną kasetą w najczęściej używanym kole. Blaty mają tyle co cały rower i jeszcze jeden sezon powinny ze mną wytrzymać. To dobrze, bo taka górna zębatka w oryginale to około 700 zł.

Co do samej wymiany to jest milion sposobów i teorii, a każdy uważa, że jego jest najlepsza. Ja nie jestem mechanikiem, a raczej uczniem YouTuba z podstawowym zestawem narzędzi. W nich skuwacz, który pozwala mi zdjąć zużyty łańcuch poprzez wybicie jednego z pinów. Kolejnym krokiem u mnie jest położenie zużytego elementu na podłodze i porównanie go z nowym. Tutaj też możecie zauważyć różnice. Nie chodzi o kolor a sumaryczny stopień wyciągnięcia. Przykładając łańcuch do łańcucha najlepiej widać jaka jest suma rozciągnięcia się wszystkich ogniw.

Następnym krokiem jest skrócenie nowego łańcucha na dokładnie tę samą ilość ogniw. Bardziej doświadczeni potrafią dostosować jego długość niejako „na rowerze”, jednak ja nie ufam sobie na tyle, aby się podjąć tej metodyki. Wolę na spokojnie przyłożyć łańcuch obok łańcucha i w skupieniu skuć konkretne ogniwo. Robię tak, bo w przeszłości popełniłem już masę błędów i niepotrzebnie się denerwowałem. To co jest jeszcze ważne przy tej okazji to zwrócenie uwagi na oba końce łańcucha, abyście przez przypadek po skróceniu go nie zostali z dwoma żeńskimi, albo męskimi końcami. Wiem, co mówię.

Dalej przeplatam łańcuch przez napęd i wózek. Jeśli tak jak ja nie macie doświadczenia to sprawdźcie 5 razy czy oby na pewno wszystko jest tak jak należy. Trzeba też pamiętać, że napisy wybite na łańcuchu mają być skierowane do zewnątrz. Zweryfikuj też przeplot wokół kółek przerzutki, tutaj też można się pomylić.

Mając pewność, że wszystko jest ok, przechodzimy do wielkiego finału jakim jest połączenie ogniw za pomocą spinki, lub specjalnego pinu, który dostajecie w zestawie. Świat jest podzielony na zwolenników obu rozwiązań. Ja akurat w rowerze szosowo-startowym wolę pin, choć milion pięćset osób powie, że całe życie śmiga na spince i nic się nie stało.

Po wymianie łańcucha rower wyraźnie ciszej pracuje. Oczywiście fabryczny smar został usunięty benzyną ekstrakcyjną, wysuszony, a następnie ponownie naoliwiony. Mniejsze są też wibracje samego napędu, a zmiana biegów szybsza i pewniejsza.

Fakt wymiany łańcucha odnotowałem też na Stravie, usuwając stary z ekwipunku i dodając nowy. Dzięki temu co do kilometra wiem jaka jest żywotność wszystkich komponentów mojego roweru, co Wam serdecznie polecam.

A teraz czekam na srogi opieprz w komentarzach i wykaz czynności, które robię źle podczas zmiany łańcucha.

Zobacz także:
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
75%
Interesujące
25%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%